– Dług publiczny sektora instytucji rządowych i samorządowych przekracza 2,3 bln zł, co stanowi ok. 60 proc. PKB. Deficyt budżetowy wyniesie 271,7 mld zł. Jednocześnie polskie firmy w marcu zanotowały wzrost sprzedaży, w tym ponad 9-procentowy w sektorze wytwórczym. Można więc powiedzieć za Lechem Wałęsą, że jest dobrze, ale nie beznadziejnie.
– Te wszystkie parametry są ważne, ale nie oddają prawdziwego obrazu, gdyż żyjemy w innej rzeczywistości, niż żyliśmy do tej pory. Globalizacja, wojny handlowe, konflikty zbrojne wymuszają zupełnie nowe decyzje. Myślenie o suwerenności, bezpieczeństwie wymaga nowego języka, nowego myślenia i potencjału. Czas dobrej koniunktury dla Polski i Polaków się kończy. Nikt nie spodziewał się pandemii, wojny w Ukrainie, która już tak długo trwa, wojny w Zatoce Perskiej, przerwania relacji handlowych wielu polskich producentów. 1 lipca 2014 r. mieliśmy na drzewach 5,5 mln polskich jabłek. Nagle z dnia na dzień straciliśmy rynek miliona ton (po aneksji Krymu przez Rosję – przyp. autora). I w czasie kilku tygodni trzeba było znaleźć nowe rynki zbytu, żeby uniknąć tego, co teraz spotyka polskiego ziemniaka. Trzeba mieć świadomość, że coraz mniej zależy od nas, bo wszystko, co nas otacza, dotyczy wielkiej polityki, wielkiej gospodarki, zjawisk globalnych.
– To prawda, ale to też świetne alibi dla rządzących.
– Proszę zobaczyć, że znaczną część nie zawsze racjonalnych decyzji o zakupie broni podjęła poprzednia ekipa.
– Kosiniak-Kamysz, który krytykował zakup samolotu F-35, jest teraz z tego dumny.
– Nie pamiętam, żeby prezes krytykował zakup F-35.
Subskrybuj