„To, co się rozkleiło, już się nie sklei, nie można oddać Polski w ręce jej złodziei” – rymował w swoim stylu Jarosław Marek Rymkiewicz. Moi rozmówcy związani z Prawem i Sprawiedliwością, kiwając głowami, potwierdzają: tego już skleić się nie da.
– Rozpad musi nastąpić – słyszę. – Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że lufy zostały opuszczone, ale dziś wyraźnie widać, że partia, pogrążona w permanentnym rozedrganiu, zajmuje się już wyłącznie sobą. Prawdę mówiąc, gdyby Morawiecki odszedł z PiS, może zabrałby ze sobą kilka procent wyborców, ale przynajmniej reszta partii znów musiałaby zająć się polityką.
Przypomnijmy: wszystko zaczęło się od Stowarzyszenia Rozwój Plus, założonego przez byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Plan wydawał się długofalowy. Jeszcze kilka miesięcy temu słyszałem, że powstaje lista firm z „dużego biznesu”, które koniecznie trzeba zaprosić na kongres założycielski stowarzyszenia. Jednocześnie zapewniano mnie, że „to nie będzie kolejna partia polityczna”.
Subskrybuj