Brytyjska policja sukcesywnie odkrywa cały przestępczy mechanizm. I dochodzi do ustaleń, że dwaj Polacy, a także współpracujący z nimi Albańczyk i Włoch, byli ważnym ogniwem w procederze międzynarodowego handlu ludźmi. Szczegóły sprawy szokują.
Nieoczekiwani pasażerowie
Była środa pierwszy dzień lipca. Cała Europa żyła rozpoczynającymi się wakacjami i upałem w większości zakątków kontynentu. W miejscowości Clacton-on-Sea, w środkowej Anglii, od wczesnego popołudnia plaża zaczęła się zapełniać wczasowiczami. Mieszkańcy pobliskich miejscowości – jak co roku – postanowili wykorzystać słoneczną pogodę dla odpoczynku w popularnym kurorcie. Spragnieni dodatkowych wrażeń ustawili się w kolejkach do łodzi i jachtów wycieczkowych, które wkrótce zaczęły wychodzić w morze. Około godziny 18 do maleńkiego portu przybił niewielkich rozmiarów kuter niczym się niewyróżniający. Z pokładu zeszło siedem osób, które próbowały udać się w stronę centrum miasta. Wtedy uwagę wszystkich przyciągnęły dwa radiowozy brytyjskiej Straży Granicznej. Podjechały tam, gdzie wysiadło sześć osób. Wszystkich grzecznie, lecz stanowczo wylegitymowano. Okazało się, że nikt nie potrafił udowodnić, iż przebywa w Wielkiej Brytanii legalnie. Całą szóstkę zatrzymano i przetransportowano do aresztu deportacyjnego. Po dokonaniu wszelkich procedur, zostaną wydaleni z Anglii.
Subskrybuj