– Kiedy rozmawialiśmy kilkanaście dni temu, odważnie stwierdziłeś, że na igrzyskach we Włoszech skoczkowie zdobędą medal.
– Konkursy Pucharu Świata nie szły w tym sezonie po naszej myśli. Zawodnicy i ja byliśmy nawet wyśmiewani. Cały czas wierzyłem w swój zespół, wiem najlepiej, jaki ogrom pracy wykonali zawodnicy. W sporcie wprawdzie nigdy nie można być pewnym, ale serducho nieustannie podpowiadało, że któryś z nich pokaże na igrzyskach dużą klasę. Obejmując kadrę, wiedziałem, jaki jest potencjał każdego zawodnika, a od Polskiego Związku Narciarskiego dostaliśmy zadanie do wykonania – róbcie wszystko, żeby tylko był medal na igrzyskach. Niektórzy już po zakończeniu kariery Adama Małysza zapowiadali koniec ze skokami w Polsce. Pojawiła się jednak piękna historia Kamila Stocha, a obecnie zastępuje go dziewiętnastolatek Kacper Tomasiak. Liczę, że jego koledzy również wskoczą na wyższy poziom i będziemy znowu latami zachwycać się polskimi skoczkami.
– Dotknął cię hejt?
– Wiemy, jak jest w Polsce. Panuje swoboda wypowiedzi; niektórym wydaje się tylko, że znają się na sporcie, ale nie ukrywam, że chwilami bolało.
Subskrybuj