Nawoływanie do tego i tak usilne namawianie jest niemałym zaskoczeniem, bo wydaje się, że jeszcze bardziej kochać siebie, niż to się robi, już nie można. Każdy jest już przez siebie tak ukochany, że aż strach. Rozsądne wydaje się przy tym postawienie akurat na tego rodzaju afekt wobec siebie jak zakochanie, które jest – jako wiadomo
Tag: felieton
Jak wydać miliard dolarów i nie stracić [FELIETON MARTENKI]
Spośród 60 państw (jest ich na świecie blisko 200) na zaproszenie Trumpa pozytywnie odpowiedziało 19. Wszystkie znaczące kraje Europy odwróciły się od pomysłu plecami, zaś Nawrocki, zaszczycony imiennym zaproszeniem, stanął w ulubionej przez siebie bramkarskiej pozycji, czyli w szerokim rozkroku. Sercem przylgnął do Rady Pokoju, ale rozum został obezwładniony przez rząd – potrzebne jest bowiem
Migiem do upadku [FELIETON MARTENKI]
Te cztery nieszczęsne formacje łączy jedno, ale uzasadnia mój felieton: głosowałem na nie, stając się jednym z wielu, których głosy umożliwiły ludziom spoza galerii woskowych figur politycznych, od lat okupujących uwagę, wejście do polityki i pozwoliły zmierzyć się z materią, która nie jest tego warta. Jak zawsze w przypadku partii opartej na liderze, a nie
Świecidełka w tunelu [FELIETON OGÓRKA]
Role są z góry rozdane: rząd coś niemrawo i bez przekonania pichci, prezydent bezzwłocznie wetuje, internauci z Konfederacji się nabijają, resztki autorytetów się moralnie oburzają. „Anieli grają, króle witają, bydlęta klękają”, tylko żadnych cudów nie ma, a nawet ich nie ogłaszają. Niechby ktokolwiek z nich zachował się inaczej, niż się oczekuje, zostałby rozniesiony już nie
Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć [FELIETON MARTENKI]
Kacper Płażyński od dawna stara się wybić na uznanie pryncypała w PiS i to za każdą cenę. Nie jest tak prymitywny, by demaskować niemieckie masło w samolotach LOT-u, czym błysnął nadobny Tobiasz z Łodzi i zachwycił Kaczora, ale też sięgnął po ulubione fobie małego prezesa. W Gdańsku, politycznym mateczniku Płażyńskiego, działa Dom Literatury mieszczący się
Czy ten wiek przeminął [FELIETON OGÓRKA]
Trudno będzie jej nie zauważyć, a nie jest ona wygodna dla nikogo: najlepszy dowód, że po takim czasie nie ma jednej obowiązującej wykładni tego wydarzenia będącego przykrym zgrzytem w naszej historii, ciągle wiszącym zarówno nad naszą demokracją, jak i jej brakiem. Znaczenie zamachu majowego próbuje się raczej umniejszać, choć kilkuset zabitych na moście Poniatowskiego przez
Wiara, nadzieja i KSeF [FELIETON MARTENKI]
Aliści wyznający akty strzeliste wiary, nadziei i miłości polski przedsiębiorca już wkrótce, bo 1 lutego, znajdzie się w sytuacji dla siebie ekstremalnie trudnej. Zaczyna obowiązywać Krajowy System e-Faktur, zwany KSeF-em. Dygresja: 1 października 2025 roku wszedł w życie system kaucyjny za opakowania plastikowe. To znaczy tak planowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Cel szczytny i racjonalny,
Czas socjopatów [FELIETON MARTENKI]
Od 8 sierpnia, gdy do Belwederu zajechał Karol Nawrocki, deklarowałem mu lojalność jako pierwszemu obywatelowi. Nawrocki wygrał wybory, został prezydentem. Aliści znając nieciekawą biografię tego gdańskiego boksera i ipeenowca z partyjnego nadania, nieciekawą młodość ochroniarza bez obycia, uczestnika kibolskich nawalanek, czekałem na symptomy, by naturszczyk, który objął najwyższy urząd w państwie, do tego urzędu z
Humor z zeszytu [FELIETON MARTENKI]
W powodzi okazjonalnych tekstów świątecznych, w których żłóbki z Jezuskiem na sianie zastąpiły kolorowe, coraz większe i dłuższe jarmarki, wpadł mi w oko tekst Olafa Kardaszewskiego, uczonego absolwenta jakichś ważnych studiów na Uniwersytecie Warszawskim, który docenił świąteczny jarmark w Bydgoszczy. Olaf, gość, który językowi się nie kłania, brawurowo zaczął swój globtroterski opis na kartach „National
Lud potrzebny na gwałt [FELIETON OGÓRKA]
Profesor Cześnik w Gazecie Wyborczej uważa, że w przestrzeni publicznej „lud” się świadomie chowa i ukrywa: Traktuje się ich jak nieproszonych gości. Klasy ludowe pojawiają się najczęściej jako tło – egzotyczne, czasami intrygujące, czasem komiczne, czasem groźne. Nie jako współobywatele, lecz jako materiał do opowieści (…). Bywa widoczna tylko wtedy, gdy trzeba pokazać deficyt, patologię, chorobę, nieszczęście, brak. Obciążenie. Jeśli już, media pochylają się z troską