R E K L A M A
R E K L A M A

Zaginieni, a jednak zamordowani. Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat

– Od kilku miesięcy z przerażeniem obserwuję, że pistolet i kij bejsbolowy stają się coraz częstszym argumentem w rozliczeniach między polskimi biznesmenami. Zamiast dochodzić roszczeń w sądzie, niektórzy sami wykonują wyroki. O polubownym załatwieniu sprawy nie ma mowy. Tak prawdopodobnie było w przypadku dwóch młodych przedsiębiorców ze Śląska, którzy zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach – tak witałem się z telewidzami, rozpoczynając 320. wydanie „Magazynu Kryminalnego 997” 15 kwietnia 2002 roku.

Fot. Needpix

Emisja programu odbyła się rok po tajemniczych, zapewne tragicznych wydarzeniach w okolicach Knurowa i Gliwic. Miesiąc wcześniej przyjechaliśmy tam, by filmowo odtworzyć to, co działo się przed zniknięciem dwóch młodych biznesmenów z Zabrza i Tarnowskich Gór: 26-letniego Arkadiusza Nikonowicza i o cztery lata starszego Dariusza Winiarskiego. Od pewnego czasu prowadzili wspólne drobne interesy, ale – jak ustaliła policja – kluczowe dla późniejszych wydarzeń okazało się wejście w listopadzie 2000 roku w biznes związany z Restauracją „Klepsydra” przy ul. Pszczyńskiej w Gliwicach.

W andrzejki, 30 listopada, trzech wspólników otworzyło nowy lokal „Klepsydra”, a nazwa ta, zarezerwowana zwykle dla zakładów pogrzebowych, nie okazała się dla naszych biznesmenów szczęśliwa. Głównym właścicielem był – nazwijmy go – Janek, a jego wspólnikami: Arkadiusz Nikonowicz i Dariusz Winiarski. Obaj wyłożyli na uruchomienie restauracji 70 tys. zł i mieli dostawać część zysków. Warto dodać, że podczas otwarcia Arek kupił od poznanych tam Rosjan BMW serii 5 na armeńskich numerach. Choć Arek i Dariusz nie prowadzili lokalu, często odwiedzali „Klepsydrę”, sprawdzając, czy inwestycja się zwraca. Radość nie trwała długo. Po niespełna miesiącu zaczęły się pierwsze zgrzyty – jak łatwo się domyślić – o rozliczenia. Te napięcia narastały przez kolejne tygodnie, aż do feralnego 19 marca 2001 roku.

Do dziś nie ustalono, co działo się 19 marca 2001 roku, w dniu zaginięcia Arkadiusza Nikonowicza i Dariusza Winiarskiego. Pewne jest, że rano wyjechali z Zabrza i Tarnowskich Gór, a na godz. 22 byli umówieni w Knurowie z głównym udziałowcem „Klepsydry” – Jankiem. Jechali srebrnym BMW serii 5 na armeńskich numerach. Do spotkania jednak nigdy nie doszło. Mieli wrócić za dwie godziny – tak powiedzieli partnerkom. Policja ustaliła później, że ostatni raz widziano ich tego popołudnia w Zabrzu, w tym właśnie aucie. Gdy po północy nie wrócili, około godz. 2 matka Nikonowicza zadzwoniła do syna. Zamiast Arka odezwał się mężczyzna ze wschodnim akcentem. Twierdził, że chłopak „załatwia interesy w innym samochodzie”. Kobieta zażądała rozmowy z synem. Obcy odmówił, zapewnił, że Arek wróci rano, a gdy nadal nalegała – rozłączył się.

Zaniepokojone brakiem kontaktu partnerki zaginionych, wsparte przez znajomych, jeszcze tej samej nocy ruszyły na poszukiwania. Krążyli po okolicach Knurowa, wypatrując przede wszystkim srebrnego BMW. Około godz. 2 w lesie pod miastem natknęli się na Janka, który tłumaczył, że również ich szuka, bo wspólnicy nie pojawili się na umówionym spotkaniu. Poszukiwania trwały. W rejonie nieczynnej kopalni, obok kortów tenisowych, znaleziono ślady opon należących do samochodu Nikonowicza.

Gdy do rana nic się nie wyjaśniło, partnerki i jedna z matek zgłosiły zaginięcie na policję. W akcję zaangażowano blisko stu funkcjonariuszy, psy tropiące i helikopter z kamerą termowizyjną. Przeszukano okolice Knurowa i Gliwic, jednak bez rezultatu. Dopiero dwa dni później odnaleziono porzucone BMW na gliwickim osiedlu Sikornik. Auto było nienaruszone – bez śladów krwi, walki czy uszkodzeń.

W jednej z policyjnych wersji przyjęto, że motywem zaginięcia były rozliczenia finansowe. Coraz mniej wątpliwości budziło, że obaj mężczyźni zostali uprowadzeni i zamordowani, a ich ciała starannie ukryto. Mijały miesiące, a nikomu nie postawiono zarzutów. Gdy po ponad roku realizowałem na Śląsku program, przedstawiliśmy właśnie tę wersję – z zabójstwem.

Zwykle w studiu łódzkiego „Magazynu Kryminalnego 997” pojawiały się rodziny zaginionych. Tym razem nikt nie chciał stanąć przed kamerą. Wciąż tliła się nadzieja, że Arka i Darka uda się odnaleźć żywych. Ja wątpiłem w to od początku – minął przecież już rok. Dziś minęło 25 lat, a sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona. W policyjnych statystykach Arkadiusz i Dariusz wciąż figurują jako zaginieni, choć trudno mieć wątpliwości, że zostali zamordowani. 

2026-01-18

Michał Fajbusiewicz


Wiadomości
Według Mroziewicza. Chomeini i Chamenei
Krzysztof Mroziewicz
Kijów – Warszawa, wspólna sprawa? Spór o miejsce Ukrainy w Europie
Krzysztof Różycki
Zielone światło dla saneczkowego treningu w Karpaczu. Inwestycja za 16 mln zł
Tomasz Zimoch
Dubaj: raj, pułapka czy złota klatka?
Krzysztof Pyzia
Społeczeństwo
Zosia. Serce Instytutu Literackiego
Leszek Turkiewicz na podst. Kultura, Tygodnik Powszechny, Prasa Polska, Autobiografia na cztery ręce, Była raz „Kultura"
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Zabójca skazany 26 lat po zbrodni… ale przez neosędziów
Michał Fajbusiewicz
Frankfurter Buchmesse 2026. Największe targi książki świata
GK na podst.: Die Welt, Frankfurter Buchmesse, Wikipedia
Pogrzeb Bożeny Dykiel. Poruszający list i pożegnanie
Katarzyna Gorzkiewicz
Świat/Peryskop
Neokolonializm po chińsku. Serbowie mają obawy
(PKU) na podst.: SNS.org.rs, Danas, Politico, Radio Wolna Europa (www.rferl.org), Vreme
Hymny narodów świata: Delaware
Henryk Martenka
Wielki Kurdystan w cieniu baz wojskowych. Tu zawsze na coś się czeka
Marek Berowski
Ramadan – święty miesiąc i jego smaki
Marek Brzeziński
Lifestyle/Zdrowie
Luksusowy lodołamacz zmienia oblicze wypraw polarnych
Magda Sawczuk na podst.: RMC Decouvertes, Ponant, Ouest-France
Czy kontuzje zależą od genów? Naukowcy to sprawdzili
A.M. na podst. www.fcbarcelona.com
Zgaga czy choroba refluksowa? To nie tylko efekt obiadu
Andrzej Marciniak
U2 po dziewięciu latach wraca z nowym albumem
Grzegorz Walenda
Ser Koryciński „Swojski”. Smak, którego nie da się podrobić
Krzysztof Tomaszewski
Angorka - nie tylko dla dzieci...