– „Zamiast reperować chore serca, postanowiłem towarzyszyć milionom Polaków, gdy wyczyny polskiej reprezentacji doprowadzają ich do zawału”. Cytat z pana książki brzmi jak żart, a jednak lekarski epizod jest całkiem prawdziwy…
– Pamiętny 1991 rok. Przełomowy nie tylko w medycynie, ale w wielu dziedzinach życia, jeśli chodzi o zatrudnienie. Szpital w Sieradzu, z którym miałem umowę, że będę pracował przez 10 lat po zakończeniu studiów, po prostu rozwiązał kontrakt. Nagle, z dnia na dzień. Nie byłem wyjątkiem – takich osób z mojego roku było bardzo wiele. Oczywiście próbowałem znaleźć wyjście awaryjne, ale wszelkie plany spaliły na panewce, bo szpitale dokonywały redukcji etatów, zamiast przyjmować nowych pracowników.
Subskrybuj