Prezydenci USA unikali nawet pozorów czerpania korzyści ze sprawowanej funkcji. Harry S. Truman nawet po swej kadencji odrzucał lukratywne oferty pisania pamiętników czy kontrakty reklamowe. Uważał, że wykorzystywanie prestiżu urzędu do celów zarobkowych uwłacza godności państwa. Richard Nixon tak bardzo obawiał się, że brat może czerpać korzyści z ich powiązań, że kazał podsłuchiwać jego rozmowy telefoniczne. George W. Bush sprzedał wszystkie swe akcje przed objęciem urzędu. Gdy Billy Carter przyjął od Libijczyków 220 tys. dolarów pożyczki, to poważnie zastanawiano się, czy jego starszy brat Jimmy jest niezależnym politykiem.
Subskrybuj