R E K L A M A
R E K L A M A

Opel nie składa broni. Recenzja Opla Frontery i Grandlanda

Przewidywano, że na skutek zmasowanej ofensywy chińskich producentów na europejski rynek najbardziej ucierpią popularne marki ze Starego Kontynentu, którym brakuje charakteru i pomysłu na siebie. Rychłym upadkiem straszono niemieckiego Opla. Nasi zachodni sąsiedzi wzięli się jednak w garść i zaproponowali nowe modele, kusząc atrakcyjnym cennikiem. A co z pozostałymi atutami? Szukałem odpowiedzi, sprawdzając Fronterę i Grandlanda, czyli najtańszego i najdroższego SUV-a w ofercie.

Opel Grandland / Fot. Maciej Woldan

Ale jak to, Opel miałby upaść?! Z perspektywy wspomnień z lat 90., gdy w salonach prężyła się kompaktowa Astra, ciesząca się wielką popularnością w Polsce, taka historia wydaje się nie do pomyślenia. Ramię w ramię z Astrą sprzedawano pełną wdzięku, mniejszą i tańszą Corsę jako świetny wóz do miasta. W sferze marzeń wielu Polaków pozostawały droższa Vectra i najdroższa, prestiżowa Omega. W 2026 roku to coraz bardziej zakurzona historia, a motoryzacyjny bieg zdarzeń pędzi dalej, nie zważając na sentymenty. Nic nie może przecież wiecznie trwać… Zwłaszcza że w ostatnich latach Opel stał się symbolem nudy.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-02-23

Maciej Woldan