Idzie nowe
Orbán w kampanii nie przedstawia niczego odkrywczego, gra starą, oklepaną, choć wielokrotnie sprawdzoną melodię. Straszy Unią Europejską, migracją, wmawia obywatelom, że zmiana władzy sprowadzi chaos. W ostatnich miesiącach ruszył w objazd po kraju z przekazem antywojennym, z którego ma wynikać jedyny słuszny wniosek: tylko Fidesz gwarantuje spokój. Do tego dochodzi ściśle kontrolowany przekaz serwowany przez rządowe bądź spolegliwe wobec rządu media.
Natomiast rywal Orbána to ciekawa postać. Do niedawna był częścią obecnego systemu. Pracował w administracji, miał dostęp do kuluarów władzy, był mężem Judit Vargi, minister sprawiedliwości i członkini ścisłego kierownictwa Fideszu. Ich rozwód w 2023 roku przez pewien czas pozostawał sprawą prywatną. Politycznego znaczenia nabrał dopiero na początku roku 2024, kiedy Magyar zaczął publicznie krytykować rząd. Wystąpił z hasłem walki z korupcją oraz poprawy stosunków z Brukselą. Zbudował ruch przyciągający zarówno zwolenników opozycji, jak i rozczarowanych byłych sympatyków Fideszu. Postawił na konkrety. Porusza problem cen, płac, stanu usług publicznych i celuje w młodszych wyborców. Jedna z anegdot krążących po Budapeszcie mówi, że na spotkaniach z Magyarem częściej niż partyjne flagi widoczne są telefony. Ludzie nagrywają jego wystąpienia, by udostępnić je w sieci. Jeden z podcasterów zauważa: – Młodzi uciekli z telewizji do internetu, bo tam przynajmniej nikt im nie mówi, co mają myśleć.
Subskrybuj