R E K L A M A
R E K L A M A

Powrót do przeszłości. Recenzja Subaru Forester

Kiedyś SUV-y były właśnie takie! Z nieoszukanym napędem na cztery koła, wyraźnie zwiększonym prześwitem nadwozia, dziarsko radzące sobie w terenie... Motoryzacyjne realia się mocno pozmieniały i dziś mianem SUV-ów określa się wiele aut, które nie mają ani jednej z wymienionych cech. Subaru Forester jest unikatowym reprezentantem dawnych czasów. Widać to już na pierwszy rzut oka, czuć także w kabinie. Czy proponowany przez dumnych Japończyków nieco staroświecki styl ma sens?

Fot. Maciej Woldan

Na wstępie warto ustalić fakty. Opisywany Forester nie jest konstrukcją, która po cichu, bez większego rozgłosu, trzyma się w ofercie Subaru od kilkunastu lat. Mowa o stosunkowo nowym samochodzie, wyjeżdżającym na drogi z japońskiej fabryki od 2024 roku (co ciekawe, produkcja Forestera ruszyła niedawno także w zakładach w USA). To już szósta generacja wozu, mającego rzeszę zagorzałych fanów. Z największym rozrzewnieniem wspominana jest pierwsza odmiana, o ponad 30-letniej historii (za debiut przyjmuje się prezentację auta na targach motoryzacyjnych w Tokio w 1995 roku). Kanciasta sylwetka z połowy lat 90. była – w mniejszym lub większym stopniu – utrzymywana w każdej kolejnej odsłonie.

Nie inaczej jest w przypadku najnowszej generacji. Czy to atut? Niekoniecznie, chyba że ktoś poszukuje nierzucającego się w oczy pojazdu. Zwykłego. Absolutnie nieporywającego. Ani o futurystycznej, ani eleganckiej, ot, o prostej linii nadwozia. Szary lakier, jakim pokryto prasowy egzemplarz, tylko potęgował efekt nijakości. Jasne, nie każdy współczesny samochód musi przykuwać spojrzenia, ale nowy Forester mógłby być choć szczyptę bardziej atrakcyjny… Jego wyjątkowy charakter zdradza prześwit nadwozia, jakiego może pozazdrościć mu większość aut, które chciałyby być SUV-ami. 22 centymetry. Ponadprzeciętna wartość nie tylko ułatwia wsiadanie i wysiadanie z kabiny czy podjeżdżanie pod krawężniki, ale też odpowiednio koresponduje ze słynnym napędem Forestera…

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-03-03

Maciej Woldan