R E K L A M A
R E K L A M A

Mundial nie dla nas! Szwedzi pokonali naszą drużynę

Reprezentacja Polski nie wystąpi latem w najważniejszej piłkarskiej imprezie świata! Marzenia o mundialu w Ameryce prysły po kluczowym barażowym meczu ze Szwedami. Okoliczności stoczonego pod Sztokholmem boju zapamiętamy na długo. Porażka 2:3 przyniosła mieszankę wielkiego smutku z potężną wściekłością. Przegraliśmy w absurdalny sposób – grając najlepiej i najbardziej efektownie od wielu lat...

Fot. YouTube

Patrząc na chłodno, trudno mówić o rewelacyjnym meczu w wykonaniu Biało- Czerwonych przeciwko Szwedom, skoro daliśmy sobie strzelić aż trzy gole. Co więcej, nasi przeciwnicy od dłuższego czasu zmagali się z poważnymi problemami. Czy to z kontuzjami, czy ze zmianami trenerów… Po drugiej stronie Bałtyku dało się nawet słyszeć o „Szwecji najsłabszej od dawna”. Skoro tak i skoro to Szwedzi mają prawo z ekscytacją myśleć o czerwcu i pakowaniu walizek na wielki turniej w USA, a polskim piłkarzom pozostanie śledzenie meczów przed telewizorami, to jak bardzo źle jest z naszym futbolem?

Surowy osąd tym razem nie ma sensu, bo mecz w Solnej – jeśli trzymać się logiki – powinien potoczyć się zupełnie inaczej. Tyle że logika często niewiele ma wspólnego ze sportem.

Wyjątkowo gorzka pigułka

Dziennik „Sportbladet” przed meczem z Polską opublikował dla swoich kibiców przewodnik po USA, z dokładnym terminarzem mundialu i szansami Szwedów w poszczególnych spotkaniach. Z polecanymi amerykańskimi przekąskami czy zalecaną lekką garderobą ze względu na panujące za oceanem upały. Buńczuczny zabieg był tylko pozorny, bo gospodarze doskonale zdawali sobie sprawę, że kwestia awansu wcale nie jest przesądzona. Mieli w pamięci poprzedni barażowy bój z Polakami. Przecież dokładnie cztery lata temu również się mierzyliśmy w „meczu o wszystko” (wówczas chodziło o MŚ w Katarze). Tyle że w Chorzowie, gdzie nasi pewnie wygrali 2:0. Emocje buzowały, o przyjaznej atmosferze nie było mowy, czego dowodem było wygwizdanie hymnów państwowych przez obie grupy kibiców. Trzeba oddać, że festiwal nienawiści rozpoczęli Szwedzi, choć pewnie wynika to wyłącznie z faktu, że zgodnie z etykietą Mazurek Dąbrowskiego – jako hymn zespołu gości – wybrzmiał pierwszy.

Szukanie wymówek w postaci kiepskiego sędziowania bywa naiwne, a wręcz niehonorowe. Sęk w tym, że biegający z gwizdkiem Slavko Vinčić wykonywał swoją robotę tragicznie! Aż wróciły demony sprzed lat, ze wspomnieniami o „wiekach ciemnych” i niszczącej nasz ligowy futbol korupcji, bo Słoweniec mylił się, ale tylko w jedną stronę. Na naszą niekorzyść. Drobnych błędów, które wytrącały Biało- -Czerwonych z rytmu, popełniał sporo, ale zanotował też grube. Jak choćby niepodyktowanie ewidentnego rzutu karnego dla naszych, nie wspominając o potencjalnych czerwonych kartkach dla Szwedów.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-04-09

Maciej Woldan