Motocykle wirują, chłopaki walą w bandę. Żużel okiem fotografa

Rozmowa z JAROSŁAWEM PABIJANEM, fotografem zawodów żużlowych.

Fot. archiwum prywatne

– Jacy ludzie lgną do tego sportu?

– Patrząc historycznie, np. na Anglię lat 50. – 60., żużel zawsze był bardziej dla klasy robotniczej, rozrywką ludzi ciężkiej pracy. W Polsce jest dość podobnie, bo nie jest tak, że chodzą na niego wyłącznie absolwenci uniwersytetów.

– Jak wygląda żużlowa mapa Polski?

– Ściga się właściwie cały kraj poza północnym wschodem. Olsztyn, Suwałki i Białystok – tam żużla nie ma. Za to wielkie tradycje mają Gorzów Wielkopolski, Zielona Góra, Wrocław, Opole. Dużo żużla zawsze było na Śląsku. Odrodziły się Świętochłowice, jest Rybnik. Od przyszłego roku ma wrócić pod Wawel. Ponadto są: Tarnów, Krosno, Rzeszów, Lublin, Piła, Gniezno, Grudziądz, Toruń i moja rodzinna Bydgoszcz.

– A co z Warszawą?

– Warszawa ma pewne tradycje żużlowe, ale one są bardzo pokręcone. W każdym razie była tam kilka lat temu drużyna ligowa, natomiast Warszawa nie kupiła żużla.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2023-11-28

Tomasz Barański


Wiadomości
Choroba Zbigniewa Ziobry. Rokowania są bardzo złe
Angora
Społeczeństwo
Świat/Peryskop
Lifestyle/Zdrowie
Angorka