Przypadki starszej pani #148: Dyskont jak szkoła

Normalnie do dyskontu idzie się po pożywienie. Czasem jednak wizyta w tym przybytku rozpasania niesie ze sobą niespodziewaną naukę.

Rys. Katarzyna Zalepa

Spokojnie przemieszczam się pomiędzy regałami. Obowiązkowo ściągam z półek produkty precyzyjnie wypisane poprzedniego wieczoru na liście, a dodatkowo te, które wpadają mi w oczy i przemawiają do serca. W końcu ze sklepowym pojazdem toczę się do kasy. Długa kolejka. Ale coś za coś – niższe ceny niż w osiedlowym sklepie, ale za to czynna tylko jedna kasa i swoje odstać trzeba.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2023-03-23

Mirosława Kamińska