Andrzej Rewieński pochodzi z rodziny o wojskowych tradycjach. Jego przodkowie są oficerami już od dwustu lat. – Zawsze chciałem być oficerem – wspomina pan Andrzej. – Nie przeszkadzało mi, że to było wówczas ludowe wojsko, bo innego nie było. Ojciec nie miał nic przeciwko temu, ale powiedział, że wcześniej powinienem zdobyć jakiś zawód. Skończyłem więc
Tag: przedsiębiorstwo
Zapach luksusu. Tapicerki z Tarnowskich Gór
Bentleye, Brabusy, Bugatti (Chiron, Tourbillon, Veyron), Cadillaki, Ferrari, Lamborghini, Maybachy, Porsche, Rolls-Royce i cała masa Audi, BMW i Mercedesów. Te wszystkie samochody otrzymywały w zakładzie LTS (Luksusowa Tapicerka Samochodowa) Burdalski nowe, jeszcze bardziej luksusowe od fabrycznego wnętrze. Jednak początki firmy nie zapowiadały tak spektakularnego sukcesu. Adam Burdalski w PRL-u ukończył szkołę tapicerską w Katowicach i
Europejska potęga sztucznych choinek. Są prawie jak żywe
W PRL-u wszystko, nawet wódka i chleb, należało do towarów deficytowych. Jeszcze gorzej wyglądało zaopatrzenie w towary sezonowe. Gdy więc zbliżały się święta Bożego Narodzenia, których komunistyczna władza nie obchodziła, ale była zmuszona uznać je za dni wolne od pracy, zaczynała się walka Polaków o kupno choinki. W państwowych i spółdzielczych punktach przeważały świerki, które wyglądały tak, jakby przeżyły halny. Jodły były prawdziwym rarytasem. Równocześnie kwitł
Jakość się zawsze obroni. Piekarnia, która podbiła całą Łódź
Konstantynów Łódzki powstał 200 lat temu jako osada tkaczy. Dziś jest to senne miasto liczące niecałe 20 tys. mieszkańców. Podobno w handlu szczególnie ważny jest dobry punkt. Ulica Górna nie należy do reprezentacyjnych arterii miasta, a numer 70 to już prawdziwe peryferie. I właśnie tu znajduje się Piekarnia Tradycyjna Krzysztofa Klementowskiego, która w czasie zaledwie kilku lat stała się kultowa nie tylko w
Kafle nie lubią pośpiechu. Tradycja ręcznej produkcji w nowoczesnych czasach
Rzemiosło w naszym kraju z roku na rok ma się coraz gorzej. Wykruszają się tradycyjne zawody. Te, które jeszcze utrzymują się na rynku, to zazwyczaj firmy działające od kilku pokoleń. Kaflarnia Kornak z Mszczonowa jest jedną z niewielu, która produkcją kafli zajęła się stosunkowo niedawno. – W PRL-u mój dziadek Marian Kornak, warszawiak z dziada pradziada, wyjechał za chlebem za granicę – mówi
Goldenmark. Złoto prawie na każdą kieszeń
W PRL-u złoto (pochodzące z radzieckich kopalni) można było kupić w państwowej firmie Jubiler w formie pierścionków, bransoletek czy kolczyków. Istniał też niewielki rynek prywatnych złotników oraz czarny rynek, gdzie na bazarach i przed państwowymi salonami swoje usługi oferowali handlarze działający na tej samej zasadzie co cinkciarze i tak samo ścigani przez milicję. Wiązało się
Zakład tapicerski Rymarjo. Tradycja zobowiązuje
– Na początku XX wieku mój prapradziadek Filip Kukulski wyjechał do Paryża uczyć się zawodu tapicera – mówi Jakub Kukulski, właściciel zakładu Rymarjo. Po jakimś czasie ściągnął do siebie syna Michała, mojego pradziadka, który nauczył się tam robić piękne meble w stylu francuskim. Mimo namowy ojca nie został w Paryżu, gdyż był żarliwym patriotą, który nie wyobrażał sobie życia poza Polską, poza Warszawą. Wrócił do
Polacy się rehabilitują. Piotr Dudar i jego firma „Sumer”
– Już od młodych lat wiedziałem, czym będę się zajmował – zapewnia Piotr Dudar. – Ojciec był głównym projektantem w dziś już nieistniejącym Zakładzie Usług Technicznych w Opolu, wówczas jedynym w PRL-u przedsiębiorstwie produkującym sprzęt do rehabilitacji, którego wyroby były na wysokim poziomie. Studiowałem inżynierię biomedyczną na Politechnice Wrocławskiej, którą ukończyłem z wyróżnieniem. Moją pracą
TVN i Polsat nie na sprzedaż. Rząd zatwierdził nowy projekt
Premier poinformował, że Rada Ministrów zatwierdziła projekt rozporządzenia dotyczący wykazu podmiotów objętych ochroną oraz właściwych dla nich organów kontroli. Przyjęliśmy rozporządzenie, o który wcześniej wspominałem, na mocy którego, wykaz podmiotów podlegających ochronie, mówimy o firmach, które podlegają ochronie wtedy, kiedy ktoś chciałby kupić te firmy. Ta lista była już dość pokaźna. Dołożyliśmy do tej listy
PAK.IN. Plecak na każdą okazję
Karolina Wiórko pochodzi z Krasnegostawu, Szymon Jasion z Piotrkowa Trybunalskiego. Spotkali się w Łodzi na studiach. Po ich ukończeniu znaleźli wspólną drogę na przyszłość. Postanowili produkować plecaki. – Pomysł narodził się w 2015 r. – wspomina pani Karolina. – Babcia kupiła nam pierwszą (używaną) i nie do końca sprawną maszynę przemysłową za 800 zł, którą