W kultowym filmie „Pulp Fiction” jest taka scena. – Czyj to motocykl? – pyta Fabienne Butcha Coolidge’a, granego przez Bruce’a Willisa. – To nie motor. To chopper – odpowiada Butch. Z tym stwierdzeniem zgodziłby się każdy właściciel takiego pojazdu. – Zawsze ciągnęło mnie do motocykli – wspomina Marek Mickiewicz. – W latach osiemdziesiątych w Berlinie
Tag: polak potrafi
Herosi biznesu. Ojciec i syn
Pierwsze lata to ciągła walka o przetrwanie: nieregularne zlecenia, problemy z płynnością, wieczne braki zasobów. – Nie było niczego, wszystko trzeba było zrobić samemu – wspomina jego syn Michał, podkreślając, że przedsiębiorczość ojca polegała bardziej na spontanicznym działaniu niż na planowaniu. Z czasem firma ZPUE zaczyna się rozwijać, zdobywa klientów, buduje reputację. Michał od najmłodszych lat obserwuje jej funkcjonowanie. Ale gdy sam bierze się do zarządzania,
Polak w świecie szariatu. Herosi biznesu
INCAT tworzy bankowe systemy operacyjne, będące sercem każdej instytucji finansowej, ponieważ przechowywane są w nich dane klientów, informacje o kontach, a także realizowane wszystkie transakcje. Bez tego rozwiązania banki nie są w stanie działać. Jednym z największych przedsięwzięć Wrocławian było wejście do Arabii Saudyjskiej – kraju odległego kulturowo i biznesowo. Wzięli udział w tworzeniu arabskiego
Herosi biznesu. Satelity myślą po polsku
Gdy Intuition-1 – satelita opracowany przez polską prywatną firmę kosmiczną KP-Labs – wystrzelony został na niską orbitę okołoziemską, nikt nie miał pewności, czy wszystko zadziała tak jak w symulacjach. Dziś urządzenie działa już prawie dwa i pół roku. – Zgodnie z oczekiwaniami, a może nawet je przewyższył – mówi Michał Zachara, dyrektor KP-Labs. Na orbicie pracowało też urządzenie wyniesione na International Space Station wraz ze Sławoszem
Kłujący interes. Nieporęt pełen osobliwych kwiatów
Prawie sto odmian kaktusów, kilkadziesiąt tysięcy roślinek i to wszystko na stosunkowo niewielkiej powierzchni w gospodarstwie ogrodniczym w podwarszawskim Nieporęcie. Jerzy Zielawski ma wykształcenie techniczne, ale zawsze interesował się roślinami. W latach 80. ubiegłego wieku otworzył szkółkę roślin ogrodowych. Interes szedł dobrze, jednak przed 15 laty, po przejściu na emeryturę, postawił na kaktusy. – Nim
Wojskowa cepelia. Firma Chronos-Praecision z Gorzowa
Andrzej Rewieński pochodzi z rodziny o wojskowych tradycjach. Jego przodkowie są oficerami już od dwustu lat. – Zawsze chciałem być oficerem – wspomina pan Andrzej. – Nie przeszkadzało mi, że to było wówczas ludowe wojsko, bo innego nie było. Ojciec nie miał nic przeciwko temu, ale powiedział, że wcześniej powinienem zdobyć jakiś zawód. Skończyłem więc
Zapach luksusu. Tapicerki z Tarnowskich Gór
Bentleye, Brabusy, Bugatti (Chiron, Tourbillon, Veyron), Cadillaki, Ferrari, Lamborghini, Maybachy, Porsche, Rolls-Royce i cała masa Audi, BMW i Mercedesów. Te wszystkie samochody otrzymywały w zakładzie LTS (Luksusowa Tapicerka Samochodowa) Burdalski nowe, jeszcze bardziej luksusowe od fabrycznego wnętrze. Jednak początki firmy nie zapowiadały tak spektakularnego sukcesu. Adam Burdalski w PRL-u ukończył szkołę tapicerską w Katowicach i
TakFoods. Nie tylko dla łasuchów
Antiochia to dziś zapomniane tureckie miasto (212 tys. mieszkańców) położone w pobliżu syryjskiej granicy. Jednak między III wiekiem p.n.e. a V wiekiem naszej ery była to jedna ze stolic świata, wielka, nowoczesna, bogata aglomeracja, ośrodek kultury, nauki, teologii (szkoła antiocheńska), licząca w okresie największej świetności 800 tys. mieszkańców. W latach 80. ubiegłego wieku z Antiochii
Testowane na dzieciach. Firma Bajo i jej drewniane zabawki
W PRL-u polskie dzieci bawiły się przede wszystkim szmacianymi lalkami, pluszowymi misiami i drewnianymi klockami krajowej produkcji. W komisach i Peweksie można było kupić resoraki Matchboxa, klocki Lego i lalki Barbie, ale na te ostatnie przeciętny Polak musiał pracować przez okrągły tydzień. Po zmianie systemu zostaliśmy zalani chińską tandetą. Był to też ciężki czas dla
Polski supersystem AI Celaring. Herosi biznesu
Nad ogromnymi projektami infrastrukturalnymi nikt nie panuje. Są dziesiątki wykonawców, mnóstwo pracowników. Setek kilometrów autostrady czy tysięcy metrów kwadratowych farm fotowoltaicznych nie da się ściśle kontrolować. – Jest fizycznie niemożliwe, żeby co miesiąc wysyłać zespół inżynierów w celu przejścia całej inwestycji i sprawdzenia postępu prac i zgodności z projektem budowlanym (…). Standardem jest więc sprawdzanie kilku procent powierzchni inwestycji – teoretycznie tam,