Emilia M. wraz ze swoim chłopakiem wyszli do sklepu monopolowego i spotkali znajomych, między innymi pokrzywdzonego. Zauważyli także kilku mężczyzn, którzy rzucali kostkami lodu ze swoich szklanek z drinkami w kierunku przechodzących kobiet. – Nawiązałam kontakt wzrokowy z jednym z nich i wtedy rzucił w moją stronę kostką lodu. Odwróciłam się do Maćka, który stał
Tag: nóż
Śmiertelny cios w szyję. Zabity bez żadnego szczególnego powodu
Mieli rozmawiać przede wszystkim o przyszłości trzyletniego syna, którym zajmowała się po rozstaniu matka. Adam S. pogodził się z tym, że Nikola N. go zostawiła, ale martwił się o los dziecka, z którym miał ponoć ograniczony kontakt. Gdy doszło na ten temat do sprzeczki, Adam S. wyciągnął z plecaka nóż i wbił go Mariuszowi R.
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Ktoś „sprzedał” mu kosę
Było około czwartej nad ranem, 25 października 2004 r. W starej kamienicy w centrum Sosnowca na klatce schodowej pojawił się kompletnie pijany Robert Z. – chwiał się, potykał, a z pleców ciekła mu krew. Zapukał do drzwi matki. – Robert, jest czwarta rano… Co się stało? – Sprzedali mi kosę w plecy, mamo… – wybełkotał
Atak z rzeźnickimi nożami. Oskarżony stracił nad sobą panowanie
Ofiarami biegającego w amoku po halach i wokół stołów szaleńca padli jeszcze dwaj Ukraińcy. Na szczęście wszyscy przeżyli. Napastnika próbowali obezwładnić pracownicy zakładu. Bezskutecznie. Problemy mieli też policjanci, bo oni również zostali zaatakowani. Agresywny mężczyzna został obezwładniony dopiero wtedy, kiedy jeden z funkcjonariuszy oddał strzały, raniąc go w udo. Całe zajście w zakładzie produkującym kebaby
Wyjątkowa nieszczerość ojca… Zabił żonę na oczach innych ludzi cz. II
Łukasz O. słyszał, jak napastnik krzyczał do ofiary: „Już mnie nie zostawisz, już mnie nie zdradzisz…!”. O całym zdarzeniu opowiedział już wcześniej w prokuraturze i teraz to potwierdził oraz rozpoznał sprawcę. – Jak pan wytłumaczy, że dzisiaj rozpoznaje pan oskarżonego, a bezpośrednio po zdarzeniu mówił pan, że nie jest w stanie podać jego rysopisu? –
Spanikowałem i dźgałem na oślep… Atak nożem na rówieśników cz. II
Na samym początku oświadczył, że tylko częściowo przyznaje się do zarzutów. To znaczy do zaatakowania Patryka Z. i Agnieszki B.* Zupełnie natomiast nie kojarzy, żeby uderzył nożem jeszcze kogoś innego. – Dodam jeszcze, że nie chciałem zabić żadnej z tych osób, które zaatakowałem, to była moja pomyłka. Decyduję się natomiast złożyć wyjaśnienia w tej sprawie.
Nieudana zemsta za doznane przykrości. Atak nożem na rówieśników cz. I
Od razu zaatakował nożem pierwsze w brzegu osoby, najpierw chłopaka, a później dziewczynę. Uciekając, dźgnął jeszcze jednego kolegę. Wszyscy w Zespole Szkół Powiatowych w Kadzidle byli w szoku. Sprawcą okazał się dotychczas spokojny uczeń, niemający kłopotów z nauką. Niedawno przeniósł się tutaj z liceum w Ostrołęce. Zamierzał po zdaniu matury pójść na studia z zakresu
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Tajemniczy mord
50-letni Leszek G. był osobą bardzo skrytą, nawet dla najbliższych. Mieszkał w Strzałkowie, pracował jako formiarz w poznańskiej odlewni przy ul. Krańcowej, do której codziennie dojeżdżał firmowym busem. Kilka lat wcześniej rozwiódł się, a jego żona wyjechała z kraju. Opiekował się 21-letnim synem oraz dwiema nieletnimi córkami z rodziny, która tragicznie zmarła. W wychowaniu dzieci
Odwet w emocjach czy strach? Kobieta ugodziła partnera nożem
To wszystko zdarzyło się w skromnym mieszkaniu ofiary w Brodnicy, gdzie bardzo często przychodziła Katarzyna R., bo znali się od roku i byli w zasadzie parą. Tego dnia przyszedł też kolega Zbigniewa W., bo miał pomagać przy koszeniu trawnika. Po skończonej pracy postanowili napić się w trójkę wódki. Gdy zabrakło alkoholu, gospodarz dał pieniądze i
Pomruki na przesłuchaniu. Mężczyzna zaatakował nożem swojego znajomego
A później zadał jeszcze dwa ciosy – w klatkę piersiową i w brzuch. Przed poważnymi obrażeniami ofiarę ochroniła gruba odzież, bo to była zima. Waldemarowi N. udało się nawet o własnych siłach wrócić do domu. Nie bardzo jednak wiedział, skąd taki atak agresji ze strony starszego o dziesięć lat znajomego. Dlaczego krzyczał na ulicy, że