R E K L A M A
R E K L A M A

Nowicjusz i stary wyga. Wizyta Magyara w Polsce

Nowy premier Węgier Péter Magyar w swojej pierwszej podróży zagranicznej zdecydował się odwiedzić Polskę. Bogaty program wizyty i liczne ukłony wobec Polaków mogłyby łatwo przysłonić jej właściwy sens polityczny. Na pierwszy rzut oka Magyar jest dziś w tym miejscu, w którym Donald Tusk był jesienią 2023 roku. W rzeczywistości to jednak zupełnie inne historie.

Rys. Tomasz Wilczkiewicz

Péter Magyar mówi co prawda, że odwiedzanie Polski na początku urzędowania to stara tradycja, ale nie oszukujmy się: nikt nie zwróciłby uwagi, gdyby zamiast do Warszawy poleciał najpierw do Berlina, Paryża albo Brukseli. Z punktu widzenia gospodarczej wagi partnera, realnego wpływu w Unii Europejskiej i międzynarodowego prestiżu wybór innej stolicy byłby bardziej oczywisty.

Tyle że Magyar potrzebuje Polski na użytek wewnętrzny. W opowieści nowej władzy jesteśmy krajem, w którym się udało. Nie chodzi tylko o zwycięstwo obecnego rządu nad prawicą w 2023 roku, ale też niezaprzeczalny sukces ekonomiczny, do którego Węgrom jest bardzo daleko. Ustawiając Polskę jako wzór, nowe węgierskie elity nie tylko sprawiają, że sukces staje się bardziej namacalny, ale też obniżają oczekiwania. Przez lata nasi rodzimi publicyści i politycy ścigali się w porównaniach, z których wynikało, że zbudujemy nad Wisłą „nową Irlandię” lub „nową Japonię”. Magyar stara się mówić do swoich wyborców „spróbujmy być chociaż jak Polacy”.

Niezależnie od motywacji, do których jeszcze wrócimy, trzeba przyznać, że podróż miała naprawdę rozbudowany program, dzięki któremu ego gospodarzy zostało mile połechtane. Magyar nie ograniczył się do rytualnego spotkania w Warszawie, wspólnej konferencji prasowej i kilku zdań o przyjaźni polsko-węgierskiej. Przyjechał z kilkoma ministrami, zaczął od Krakowa, do którego udał się niby prywatnie i poza protokołem, choć należy zakładać, że zdjęcie z prezydentem Aleksandrem Miszalskim, który w niedzielę zmierzył się z referendum odwoławczym, nie było jednak przypadkowe. Potem pociągiem pojechał do Warszawy, a wizytę domknął w Gdańsku. Sama trasa układała się w podróż przez polską mitologię polityczną: od Wawelu i królewskiej historii przez obecną stolicę, spotkania z Donaldem Tuskiem i Karolem Nawrockim po miasto „Solidarności” i rozmowę z Lechem Wałęsą.

Węgrom zależy na pieniądzach z Unii

Warto odnotować, że to już drugie spotkanie Magyara i Tuska w ostatnim czasie. Panowie rozmawiali jeszcze w trakcie węgierskiej kampanii wyborczej. Patrząc na polityczne biografie obu przywódców, nie jest to spotkanie dwóch równorzędnych liderów Europy Środkowo-Wschodniej, lecz starego wygi z nowicjuszem. Po odejściu Angeli Merkel na emeryturę nie ma w Europie przywódcy z większym doświadczeniem niż Donald Tusk. Patrząc więc zwyczajnie po ludzku, spotkania z Tuskiem, mogą być dla niego po prostu pouczające. Tym bardziej że premierowi Węgier zależy dziś na sprawach, w których polski premier jest naprawdę biegły.

Chodzi przede wszystkim o naprawę relacji z Unią Europejską i szybki powrót na ścieżkę, którą płyną brukselskie pieniądze. To akurat punkt, w którym polskie doświadczenie z 2023 roku jest dość zbliżone do obecnego węgierskiego, przy czym Węgrzy mają dużo mniej czasu niż my. Z KPO mają do odblokowania ponad 10 miliardów euro, a część tych pieniędzy trzeba wykorzystać jeszcze w 2026 roku. Komisja Europejska blokowała je z powodu niespełnienia tzw. kamieni milowych dotyczących praworządności, niezależności sądów, walki z korupcją i kontroli wydawania pieniędzy publicznych.

Druga sprawa to SAFE, czyli nowy unijny instrument tanich pożyczek na inwestycje obronne. Tu problem Węgier jest inny, ale politycznie wyrasta z tego samego źródła. Węgry mogą liczyć na bardzo duże środki, mówi się o około 16 miliardach euro, ale w Brukseli od początku pojawiały się pytania, kto właściwie miałby te pieniądze wydawać i czy nie trafią one do starych sieci biznesowo- politycznych zbudowanych wokół Fideszu.

Tematy europejskie to akurat te, w których polski rząd czuje się nad wyraz kompetentny. Politycy Koalicji Obywatelskiej pytani o sukcesy na półmetku kadencji odpowiadali chórem, że „odblokowaliśmy pieniądze z KPO”. Kto wie, być może chór był na tyle tubalny, że udało się go usłyszeć także za Tatrami. Dla Magyara to lekcja dość prosta: można wygrać wybory hasłem powrotu do normalności, ale dopiero pieniądze z Brukseli pozwalają pokazać wyborcom, że ta normalność ma także wymiar księgowy.

Nam zależy na energetyce

Polska będzie wspierała Węgry w tych dążeniach, ale nie tylko z powodu tradycyjnej sympatii. Nie jest tajemnicą, że jednym z najważniejszych tematów rozmów była energetyka, a tu interesy Warszawy i Budapesztu mogą się zacząć naprawdę zbliżać. Węgry pozostają jednym z najbardziej uzależnionych od Rosji państw Unii: w 2024 roku z Rosji pochodziło około 74 proc. importowanego przez nie gazu i 86 proc. ropy.

A dziś korzystanie z rosyjskich surowców to nie tylko rozbijanie unijnej jedności, ale też wysokie rachunki. O tym, ile naprawdę kosztuje rosyjski gaz, przekonała się ostatnio Serbia. Belgrad przez lata wierzył, że bliskość z Moskwą oznacza tanią energię. Po agresji na Ukrainę rachunki zaczęły jednak rosnąć tak bardzo, że rząd sam zaczął mówić o dywersyfikacji i dołączeniu do unijnego mechanizmu zakupów gazu.

Skoro powiedzieliśmy o wspólnocie losów Polski i Węgier, trzeba od razu powiedzieć o różnicach. Magyar ma większość konstytucyjną, ale nie ma ludzi. Po szesnastu latach rządów Orbána nie da się przecież wszystkich odesłać do domu i zacząć budować państwo od nowa. Zwłaszcza że sam premier był związany z Fideszem, a jego była żona była ministrem sprawiedliwości w rządzie Orbána.

Jak przebiegnie deorbanizacja?

U Tuska sytuacja jest właściwie odwrotna. Ma ludzi, ale nie ma konstytucyjnej większości. Ma zaplecze polityczne, eksperckie i prawnicze, ma całe środowisko, które przez lata przygotowywało się do naprawiania państwa po rządach PiS, ale każda głębsza reforma rozbija się o prezydenta, ustrojowy bezwład i instytucje zaprojektowane tak, żeby trwać jeszcze długo po utracie władzy przez poprzedni obóz.

Tyle że to wyjaśnienie też ma swoje granice. Brak większości konstytucyjnej tłumaczy problemy z ustawami, ale nie tłumaczy wszystkiego. Prokuratura nie potrzebuje podpisu prezydenta, żeby prowadzić śledztwa w sprawie nadużyć poprzedniej władzy. Nie potrzebuje go do stawiania zarzutów, zabezpieczania majątków i sprawnego doprowadzania spraw do sądu. Patrząc na losy zbiegów: Romanowskiego i Ziobry, nie sądzę, żeby w tej sprawie Magyar chciał brać przykład z Tuska.

Jarosław Kaczyński mówił kiedyś, że „przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt”. Udało się połowicznie. System Kaczyńskiego próbował wejść w państwo tak głęboko jak system Orbána, ale nigdy nie dostał ani tyle czasu, ani takich narzędzi, ani takiej społecznej bierności. Polska miała być kopią Węgier, a została raczej ich niedokończoną imitacją.

Dziś można oczywiście odwrócić tamto hasło i zapytać, czy Węgrzy będą chcieli mieć Warszawę nad Dunajem. W warstwie symbolicznej pewnie tak. Statystycznie jesteśmy coraz dostatniejsi, stosunek jakości życia do jego kosztów stał się znośniejszy niż kiedyś, a pieniądze z Brukseli są odblokowane. Ale w realnej polityce przekładanie polskich doświadczeń na węgierskie i węgierskich na polskie przypomina łączenie puzzli z dwóch niepasujących do siebie zestawów. 

2026-05-25

Jan Rojewski


Wiadomości
Żadnych złudzeń [FELIETON LISA]
Tomasz Lis
Nowicjusz i stary wyga. Wizyta Magyara w Polsce
Jan Rojewski
Tusk na celowniku Trumpa? Rozmowa z MARKIEM BUDZISZEM
Krzysztof Różycki
Społeczeństwo
Królowa może być tylko jedna. Nagroda dla Jaworowicz i start telewizji Stanowskiego
Andrzej Maślankiewicz
Jazda Igi po piąty tytuł. Rozmowa z PIOTREM WOŹNIACKIM
Tomasz Barański
Bała się nietoperzy. Teraz regularnie ratuje im życie
Wojciech Barczak na podst. „Bat Mama” – Damian Kopacki Magazyn Expressu Reporterów, TVP2
Świat/Peryskop
Michelle Obama w Australii. Uderzyła w Trumpa i jego politykę
EW na podst.: La Vanguardia, La Razon, The Guardian
Rosyjskie sondaże już mniej anonimowe. Przypadek?
CEZ na podst.: themoscowtimes.com, t.me/ agentstvonews, sovanews.tv
Ebola znów sieje śmierć. WHO ogłasza międzynarodowy alarm
JP na podst.: BBC, Reuters, Bild Zeitung, Washington Post, Deník (Czechy)
Lifestyle/Zdrowie
Dzieci powinny jeździć częściej do sanatoriów? Ekspertka nie ma wątpliwości
Andrzej Marciniak
Femistory pomaga czuć się kobietą. Niestraszna pani M.
Andrzej Pustelnik
Dentysta alarmuje: agresywne szczotkowanie niszczy dziąsła
A.M.
Angorka - nie tylko dla dzieci...
Naukowcy stworzyli plastik, który znika w sześć dni
Oz opr. na podst. www.geekweek.interia.pl
Uczulenie na wodę. Na świecie cierpi na nie tylko garstka osób
G.K. opr. na podst. www.geekweek.interia.pl
Dzień Matki po polsku. Dlaczego świętujemy 26 maja?
H.J. na podst. inform. prasowych