Podczas spotkania między uczestnikami wywiązała się żywa dyskusja na temat twórczości malarskiej człowieka i sztucznej inteligencji. Zastanawiano się nad zasadniczymi różnicami między nimi oraz nad tym, jak je rozpoznać. Zdaniem Kozika podstawowym kryterium są emocje.
– Może AI jest i będzie lepsza ode mnie pod względem techniki, kompozycji i wielu innych elementów. Ale ja wnoszę do swojej twórczości emocje, a sztuczna inteligencja nie. Zaręczam państwu, że ten sam malarz inaczej namaluje konkretną martwą naturę, gdy jest wzburzony poranną kłótnią z żoną, a inaczej, gdy przeżywa euforię związaną z sukcesami swojego małoletniego syna… Zebrani postanowili przeprowadzić eksperyment. Najpierw uczestnicy wernisażu, w drodze głosowania, wybrali dwa obrazy, które ich zdaniem były najbardziej emocjonalne. Następnie o wskazanie dwóch najbardziej emocjonalnych prac poproszono samego artystę. Ku zdumieniu wszystkich okazało się, że były to dokładnie te same obrazy: „Pelikany 4”, „Kwartet” (patrz poniżej). – Ludzie wyczuwają innych ludzi nawet poprzez płótno, farby i kolory! – podsumował jeden z prowadzących. W ten sposób podczas tego wieczoru uzyskaliśmy interesujące kryterium oceny dzieła – emocjonalność. Zazwyczaj posługujemy się określeniami, takimi jak „najlepszy obraz”, „najbardziej oryginalny”, „nowatorski” czy „pogodny”. Emocjonalność każdy z nas rozumie zapewne nieco inaczej, jednak najwyraźniej istnieje wspólna płaszczyzna odczuwania, skoro zarówno publiczność, jak i Adam Kozik wskazali te same obrazy. To wiele mówi o sile emocji obecnych w sztuce.
Wernisaż uświetnił ariami operowymi tenor Warszawskiej Opery Kameralnej Tomasz Krzysica. Spotkanie poprowadzili Józef Rudek – autor „Galerii Angory” i właściciel galerii sztuki w Krakowie i Paryżu – oraz redaktor Mirosław Kuliś.
Wystawę można oglądać do 29 sierpnia br. M.
