– Siedzimy w garderobie żeńskiej Och-Teatru i rozmawiamy. Dziękuję za zaproszenie!
– W końcu się udało, bo przy mojej ilości pracy takie spotkania prawie całkowicie odpadają. Coraz częściej kontaktujemy się głównie przez komputer, mailami i esemesami. Ja już nawet nie dzwonię, żeby ludziom nie przeszkadzać. Przeczytają, kiedy będą mieli chwilę. I nawet to rozumiem, bo mamy tylko jedno życie.
– Taka historia na początek. Kiedyś podczas premiery prasowej pozowała pani grupie fotografów. Fotografowali panią z prawej strony sali, a mój znajomy spóźnił się i wpadł na pomysł, żeby panią sportretować z innego miejsca. Było to 30 lat temu, a on wciąż pamięta, że go pani wtedy opieprzyła. O co chodziło? O zły profil?
Subskrybuj