Wszystko na swoim miejscu. Recenzja Mazdy CX-60

Ależ Mazda potrafi zaskakiwać! Na przekór panującym trendom zmierzającym do elektryfikacji samochodów kosztem jednostek spalinowych, Japończycy wprowadzili do oferty w swoim największym SUV-ie CX-60 wyjątkowy silnik. Mocny, sześciocylindrowy diesel o pojemności 3,3 litra pasuje do tego auta jak ulał. Oby tylko bycie „niemodną” wyszło tej marce na dobre...

Fot. Maciej Woldan

Po ostatnim spotkaniu z Mazdą CX-60 w końcu nie mam nic poważnego do zarzucenia rodzinnemu SUV-owi, z którym Japończycy wiążą wielkie nadzieje na rynkowy sukces. Z zaatakowaniem segmentu premium włącznie. Zanim o zachwytach – bo naprawdę jest się nad czym rozpływać! – dwie wady. Po pierwsze, jak na tak duże auto (4,75 m długości) CX-60 nie rozpieszcza przestronnym wnętrzem. Mowa o sytuacji z perspektywy tylnej kanapy, gdzie można by oczekiwać nieco więcej miejsca na nogi. Z zewnątrz samochód wygląda okazale i masywnie, natomiast po usadowieniu się w drugim
rzędzie miałem na co ponarzekać. Zwłaszcza jeśli fotel kierowcy był ustawiony dla wysokiej osoby. No właśnie, fotel kierowcy…

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2023-04-18

Maciej Woldan