Gdy Intuition-1 – satelita opracowany przez polską prywatną firmę kosmiczną KP-Labs – wystrzelony został na niską orbitę okołoziemską, nikt nie miał pewności, czy wszystko zadziała tak jak w symulacjach. Dziś urządzenie działa już prawie dwa i pół roku. – Zgodnie z oczekiwaniami, a może nawet je przewyższył – mówi Michał Zachara, dyrektor KP-Labs. Na orbicie pracowało też urządzenie wyniesione na International Space Station wraz ze Sławoszem Uznańskim- Wiśniewskim. Półroczna misja była testem autonomicznego systemu przetwarzania danych. – To była demonstracja, że potrafimy robić rzeczy odporne na kosmiczną rzeczywistość. KP-Labs nie chce być jednak wyłącznie producentem elektroniki.
– Mówimy o sobie: elektronika, oprogramowanie i algorytmy do przetwarzania danych w kosmosie. Wchodzimy wszędzie tam, gdzie danych jest za dużo, są zbyt gęste albo zbierane z wielu sensorów. Obecnie firma pracuje nad dziewięcioma komercyjnymi misjami. Dla japońskiej spółki powstaje jednostka do łazika badającego biegun Księżyca w poszukiwaniu lodu. Z partnerami z Francji tworzony jest system przetwarzający dane z kamer obserwujących zorze polarne. – Można powiedzieć, że dostarczamy kosmiczne komputery. Ale każda misja to inny problem do rozwiązania – uśmiecha się Zachara.
Kiedy startowali w 2016 roku, konkurencję można było policzyć na palcach jednej ręki. Początki były skromne: wynajęty pokój w Agencji Rozwoju Lokalnego w Gliwicach, zespół świeżo po studiach i oferta na kilka milionów, której nie wygrali. – Wtedy płakaliśmy. Po czasie zrozumieliśmy, że to było szczęście. Wciągnęłoby nas w projekt, którego nie chcieliśmy robić. Był też zbieg okoliczności jak z filmu. – Szef elektroniki w ESA wylał na mnie piwo podczas bankietu w Amsterdamie. Rozmawialiśmy potem kilka godzin. Ta sytuacja zdefiniowała naszą relację. Firma zatrudnia dziś ponad dziewięćdziesiąt osób i od 2020 roku jest na plusie. Każdą zarobioną złotówkę inwestują dalej. Elektronika kosmiczna nie wybacza oszczędności – clean roomy, komory klimatyczne i licencje za setki tysięcy euro to codzienność. – W kosmosie problem jest podobny jak na Ziemi: w danych. Nasze jednostki pozwalają coś z nich wyciągnąć, żeby się nie marnowały.