R E K L A M A
R E K L A M A

Rodzewicz pożegnał się ze sportem. Należał do czołówki polskich szermierzy

Indywidualny mistrz i wicemistrz Polski we florecie oraz dziewięciokrotny drużynowy mistrz kraju. Srebrny medalista olimpijski i brązowy medalista mistrzostw świata. Na igrzyska w Atlancie został wezwany w ostatniej chwili, poleciał na odsiecz jako zawodnik rezerwowy, niemal „prosto z plaży” w Sopocie, zastępując kontuzjowanego kolegę. I pokazał się z najlepszej strony – polski zespół zdobył srebro. Reprezentował barwy sopockiego Ogniwa i AZS AWF Gdańsk. Porzucił sport w wieku 27 lat. Od tamtej pory zajmuje się czymś zupełnie innym. 

Jarosław Rodzewicz /Fot. Tomasz Gawiński

Karierę zakończył w 2000 r. Żegnając się ze sportem, nie miał żadnego pomysłu, co będzie robił dalej. Mógł być szkoleniowcem, bo skończył studia w gdańskiej AWF, specjalizację trenerską, wybrał jednak inną drogę. – Jeszcze w trakcie kariery zawodniczej pracowałem w szkole sportowej jako trener szermierki. To dyscyplina ściśle akademicka – amatorska. Trudno z tego wyżyć. Bo gdzie są pieniądze? Przede wszystkim w piłce nożnej, potem długo, długo nic, a później są sporty drużynowe, rywalizacja w ligach, tenis, golf, Formuła 1. A nie każdy musi się tam znaleźć. Zatem w konfrontacji z normalnym życiem, kiedy człowiek jest na własnym garnuszku albo ma już rodzinę, trudno jest funkcjonować, uprawiając sport amatorsko. 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-04-26

Tomasz Gawiński