R E K L A M A
R E K L A M A

Pawilon Polski na biennale w Wenecji 2024. „Cudzoziemcy są wszędzie”

„Imponująca”, „bardzo mocna”, „poruszająca”, „genialna”, „przerażająca”, „niewiarygodnie intensywna” – można przeczytać w książce pamiątkowej w Pawilonie Polski na Biennale Sztuki w Wenecji 2024. To opinie odwiedzających o instalacji wideo „Powtarzajcie za mną II”, zaprezentowanej przez ukraiński kolektyw Open Group (tworzą go Yuriy Biley, Pavlo Kovach i Anton Varga), zaproszony do reprezentowania Polski na biennale. 

Fot. Marek Palczewski

Instalacja robi wrażenie na widzach, bo przedstawia opowieść rzeczywistych ludzi o rzeczywistych wydarzeniach, które budzą grozę. Yuriy Biley mówi wprost: – To byłoby trudne dla nas robić sztukę, która nie byłaby zaangażowana, nie zapraszałaby do głębszej refleksji, nie byłaby krytyczna i nie odnosiłaby się do tego, co nas otacza.

Wszyscy jesteśmy obcokrajowcami

Tegorocznej, 60. już, edycji Międzynarodowej Wystawy Sztuki przyświeca hasło „Stranieri Ovunque – Foreigners Everywhere”, czyli „Cudzoziemcy są wszędzie”. W blisko 90 pawilonach narodowych i na wystawach rozproszonych po Wenecji ponad 300 artystów prezentuje swoje rozumienie obcości, uchodźstwa, zakorzenienia i braku przynależności we współczesnym świecie, bo – jak twierdzą organizatorzy biennale – wszyscy, w pewnym sensie, jesteśmy cudzoziemcami (obcokrajowcami). Wystawa w polskim pawilonie doskonale wpisuje się w tę formułę. Kuratorką wystawy jest Marta Czyż, historyczka sztuki, krytyczka. Jej zdaniem „Powtarzajcie za mną II” jest pokojowym manifestem pod hasłem „Nigdy więcej” wysłanym dziś z Wenecji na cały świat w obliczu narastających napięć politycznych.

„Powtarzajcie za mną II” („Repeat for me II”) to druga część projektu zrealizowanego w dwóch etapach w latach 2022 i 2024. Jego bohaterami są cywilni uchodźcy z Ukrainy, dziś mieszkający między innymi w Berlinie, Wilnie, we Wrocławiu, w Wiedniu, Tullamore i Nowym Jorku. Wojnę opisują poprzez dźwięki imitujące rodzaje zagrożeń: alarm lotniczy, ostrzał artyleryjski, przejazd czołgów, wybuchy bomb. Jeszcze niedawno byli świadkami bombardowań, przeżywali naloty i ataki, a teraz z bezpiecznych miejsc komentują niedawną przeszłość i zapraszają publiczność do swoistego baru karaoke, w którym wraz z nimi każdy może powtarzać dźwięki wystrzałów, kanonad, wybuchów, syren, słowem – ścieżkę dźwiękową toczącej się tysiące kilometrów dalej na wschód wojny. Tymofij (wyjechał z Ukrainy do Polski) imituje dźwięk syreny alarmującej o nalocie, Natalia (wyjechała z Kijowa do Berlina) – odgłosy ostrzału artyleryjskiego, a Vlad z Mariupola – przejeżdżających czołgów. Nauczenie się odróżniania tych dźwięków pozwoliło im w wielu przypadkach zachować życie.

Niektórzy płaczą

Obserwuję milczących ludzi, wpatrzonych w ekran, niezdolnych do podjęcia wysiłku, by podejść do mikrofonu. Decyduje się na to zaledwie kilka osób spośród kilkuset, które przewinęły się przez pawilon w ciągu godziny. Wielu jest przerażonych treścią komunikatów zawartych w wypowiedziach bohaterów, niektórzy płaczą, bo to był dla nich bardzo mocny przekaz – opowiada Laura z Włoch, mediator kultury, zasiadająca w recepcji pawilonu. Para z Argentyny mówi mi, że dla nich to, co zobaczyli i usłyszeli, było zabawne, ale większość uczestników wydarzenia wydaje się przytłoczona ciężarem wrażeń. Beata z Polski na pytanie, dlaczego nie podeszła do mikrofonu, odpowiada, że to było za trudne. Miała poczucie, że nie może wejść w cudze buty, czuła, że nie byłoby to autentyczne. Dirk z Belgii był bardzo poruszony tym projektem – uświadomił sobie, że los Ukraińców jest wspólny z losem wielu innych ludzi na całym świecie cierpiących z powodu wojen i prześladowań. Monika i Marek (para turystów z Polski) twierdzą, że takie artystyczne wydarzenia i fakt, że Polskę na biennale reprezentują artyści z Ukrainy, podkreślają solidarność Polaków z walczącym w obronie swojego kraju narodem. Doceniła te gesty Tania z Ukrainy: „To był płacz z głębi mego serca, zranionego z powodu agresji Rosjan. Dziękuję Ci, Polsko, za Twoje działania”.

Wydawać by się mogło, że po kilku latach wojna w Ukrainie stała się już „oczywistą oczywistością”, bo do niej przywykliśmy. Zauważa to Magda z Polski, ale dodaje, że ten konflikt wciąż trwa i – jak mówi – „w każdej chwili to my możemy stać się specjalistami w odróżnianiu niebezpiecznych dźwięków”. We wpisach do księgi pamiątkowej dominują jednak nadzieja i wiara, że konflikt zmierza do końca. Zarazem budzi nasze sumienia jeden z ostatnich wpisów, które przeczytałem: „Trzeba aż do Wenecji się wybrać, żeby przypomnieć sobie, że za naszą granicą jest wojna”. Wojna, wobec której nikt nie powinien pozostawać obojętnym.  

2024-10-29

Marek Palczewski


Wiadomości
Jedni zyskają, inni dołożą. Nowe podatki od rządu, czyli pułapka na Nawrockiego
Jan Rojewski
Absolutnie niepowtarzalny. Żegnamy Jana Frycza
Beata Janiak
Nowa wojna, stare przygotowania. Ekspert wskazuje słabości polskiej armii
Krzysztof Różycki
Społeczeństwo
Estradowe powroty. Beatlesi, Blackmore, Neil Young i Alice Cooper znów zachwycają
Grzegorz Walenda
Mistrzostwa w Birmingham. Lekkoatleci bez złota, sprawozdawcy na medal
Andrzej Maślankiewicz
Nowe euro ma łączyć Europejczyków. Projekty banknotów już budzą emocje
PKU na podst.: ECB.europa.eu, Euronews, FAZ
Świat/Peryskop
Według Mroziewicza. Rozważanie o Ceucie
Krzysztof Mroziewicz
Niebezpieczne dworce. Niemiecka kolej zamierza zwiększyć liczbę pracowników ochrony
(LS) na podst.: welt.de, sueddeutschezeitung.de, morgenpost.de, merkur.de, euro news.com
Jeden syn ma zostać żołnierzem Rosji. Drugi już walczy przeciw Ukrainie
CEZ na podst.: focus.ua, pravda.com.ua, nv.ua
Lifestyle/Zdrowie
Kolacja przed snem to zły pomysł? Naukowcy mają odpowiedź
A.M. na podst. BBC Health
Zablokowany nos, katar, osłabiony węch. To mogą być polipy nosa
Andrzej Marciniak
Ewa Wachowicz: Sernik jogurtowy na zimno
Ewa Wachowicz
Angorka - nie tylko dla dzieci...
Trzęsienie ziemi w Indonezji. Co najmniej 68 osób nie żyje
M.K. opr. na podst. tvp.info
Największy elektryczny samolot pasażerski świata poleciał
G.K. opr. na podst. geekweek.interia.pl
Kobiety w polskiej armii nie są już wyjątkiem. Służy ich niemal 37 tysięcy
G.K. opr. na podst. geekweek.interia.pl