W Kijowie drony trafiły trzy wysokie budynki. Połowa bloków mieszkalnych pozostała bez ogrzewania. W mieście panuje trzaskający mróz. Mer Kijowa Witalij Kliczko wezwał mieszkańców: „Wczorajszy atak był jak do tej pory najbardziej niszczycielskim wojennym uderzeniem w infrastrukturę Kijowa. Każdy, kto może znaleźć prąd i ciepło w innym miejscu, powinien tymczasowo opuścić stolicę”. Moskwa zakomunikowała, że krwawa akcja była odpowiedzią na uderzenie ukraińskich dronów w rezydencję Putina nad jeziorem Wałdaj w obwodzie nowogrodzkim, do którego doszło 29 grudnia. To następne bezwstydne kłamstwo Kremla. Pewne jest, że atak na rezydencję nie miał miejsca. Prezydent Trump mocno się zirytował, gdy służby poinformowały go, że Putin próbował w tej sprawie bezczelnie go oszukać.
W nocy z 8 na 9 stycznia Moskale wystrzelili z poligonu Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim hipersoniczny pocisk średniego zasięgu Oriesznik. Kreml chwali się tym systemem jako bronią, przed którą nie ma obrony. Oriesznik osiąga szybkość prawie 13 tys. km na godzinę. Może być uzbrojony w sześć niezależnie naprowadzających się głowic, także nuklearnych. Po raz pierwszy Oriesznik, bez głowic bojowych, został użyty w napastniczej wojnie przeciw Ukrainie w listopadzie 2024 r. przeciwko miastu Dnipro. Teraz Moskale wystrzelili swą „cudowną broń” w kierunku Lwowa. Pocisk wyposażony był w głowice atrapy.
Mer Lwowa Andrij Sadowy napisał: „To pierwszy taki atak na Lwów podczas wojny na pełną skalę. Miasto położone jest niecałe 70 km od granicy z Unią Europejską. To wyraźny sygnał dla naszych partnerów międzynarodowych: wojna Rosji nie kończy się na żadnych granicach”.
Sadowy poinformował, że siła uderzeniowa pocisku spowodowała szkody w infrastrukturze gazowej. We wsi Rudno, stanowiącej część obszaru Lwowa, uruchomił się automatyczny system bezpieczeństwa gazowego tak, że wstrzymane zostały dostawy paliwa do 376 podmiotów.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział: „Ponownie został użyty Oriesznik, tym razem przeciwko obwodowi lwowskiemu. To znów była demonstracyjna akcja, bardzo blisko granic Unii Europejskiej. A to z punktu widzenia użycia balistyki średniego zasięgu jest takim samym sygnałem i wyzwaniem dla Warszawy, i dla Bukaresztu, i nawet dla Budapesztu, jak i dla innych stolic”. Przywódcy Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii, czyli Emmanuel Macron, Friedrich Merz i Keir Starmer, przeprowadzili 9 stycznia konsultacje telefoniczne i wydali komunikat, że atak Oriesznikiem na Ukrainę to „eskalacja nie do zaakceptowania”.
Komentatorzy są zgodni, że kosztowne użycie „cudownego pocisku” to wyraz bezsilnej wściekłości Putina. Mick Ryan, emerytowany generał australijski i analityk wojny w Ukrainie, ocenia: „To broń psychologiczna, a nie broń masowego rażenia fizycznego. Użycie Oriesznika było czynem lękliwego, zaniepokojonego przywódcy, a nie kogoś, kto jest pewny siebie i oczekuje zwycięstwa”. Reżim Putina doznaje ostatnio samych klęsk. Jego sojusznik, wenezuelski dyktator Maduro, siedzi w amerykańskim więzieniu. Kreml mógł tylko bezsilnie patrzeć, jak Stany Zjednoczone przejmują jego zbiornikowce. Donald Trump, jak się wydaje, ostatecznie stracił cierpliwość do zakłamanego zbrodniarza wojennego i może zdusić rosyjski reżim nowymi sankcjami. Tyran z Moskwy postanowił więc przerazić Zachód Oriesznikiem. Wątpliwe, żeby mu to pomogło.