JAROSŁAW KACZYŃSKI, prezes PiS: „Wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i jednocześnie wszyscy wiedzieli, jakie są skutki niepodpisania. I podjęli taką decyzję, jaką podjęli. W żadnym wypadku nie chcemy się rozstawać w jakiejś niechęci czy jakichś silniejszych jeszcze uczuciach negatywnych. Tak się po prostu ułożyło. Sprawa jest związana z jednej strony ze stowarzyszeniem, ale przede wszystkim z propozycją, która padła już wiele tygodni temu, żeby podzielić naszą partię. W tej sytuacji nie mogliśmy patrzeć na stowarzyszenie inaczej niż na element tego planu, planu podziału partii. Mam nadzieję, że Mateusz Morawiecki nie przejdzie na stronę Donalda Tuska, zaprzeczyłby wszystkiemu, co mówił, swojemu życiu”.
MATEUSZ MORAWIECKI, były premier: „Jest nas 40 posłów, senator oraz trzech europarlamentarzystów. Zawsze byliśmy grupą, która na pierwszym miejscu stawiała nie tyle partię, co Polskę i sprawy ludzi. Do ostatnich chwil, do ostatniego momentu walczyliśmy o jedność, o to, aby móc działać jako to drugie płuco w PiS, w tych bardzo skomplikowanych okolicznościach politycznych. Nie możemy jednak zgodzić się na to, aby poprzez ultimata czy szantaż tak naprawdę strategia jeszcze niedawno uzgodniona wylądowała w koszu. I to właśnie dlatego do końca proponowaliśmy jedność. Proponowaliśmy, mówiliśmy: przestańcie nas wypychać. Do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu Prawa i Sprawiedliwości. Dzisiaj chcę skoncentrować się na przyszłości. Nie odpowiadamy nienawiścią na nienawiść, nie odpowiadamy na większość zaczepek, tych bzdur, kłamstw”.
JACEK SASIN, PiS: „Mateusz, byłeś doradcą Donalda Tuska w czasie, gdy wobec Prawa i Sprawiedliwości rozkręcano przemysł pogardy, a śp. prezydent Lech Kaczyński był brutalnie atakowany. Dziś sam sięgasz po podobne metody, przedstawiając całą partię poza własną, wąską grupą jako ludzi zacofanych i nierozumiejących współczesności. Najwyraźniej lekcję od Tuska odrobiłeś wyjątkowo dokładnie. Tyle w temacie”.
SŁAWOMIR MENTZEN, Konfederacja: „Nie wiem, jak to się zakończy, kto zyska, a kto straci na rozłamie w PiS. Wiem tylko, jako praktyk, a nie teoretyk (jak 99 proc. komentujących), że obie strony nie miały innego wyjścia. Morawiecki nie miał na co czekać w PiS. Tej partii nie dało się przejąć po Kaczyńskim. Wewnętrzne podziały były zbyt mocne. Kaczyński sam nie odejdzie (…). Zostając, Morawiecki ryzykowałby, że Kaczyński wytnie jego ludzi na samym finiszu układania list. Nie dając czasu na wystawienie swojego komitetu. To byłby polityczny koniec Morawieckiego, nie mógł narażać się na takie ryzyko (…). Morawiecki nie miał wyjścia, musiał budować swoją partię. Bez wyjścia był też Kaczyński. Morawiecki jawnie wypowiedział mu posłuszeństwo, a w dodatku zaczął budować swoją partię. Skoro Morawiecki nie podporządkował się teraz, to tym bardziej nie podporządkuje się po wyborach. W rezultacie PiS w 2027 roku efektywnie i tak byłby dwoma partiami, nawet jeśli szyld byłby jeden (…). To nie jest tak, że Kaczyński nagle zgłupiał i rozwalił sobie partię. Błąd popełniony był znacznie wcześniej, gdy nie docenił ambicji Morawieckiego. Teraz już Kaczyński nie miał żadnego wyboru. Zrobił, co musiał, ratował sytuację, na ile mógł”.
MARCIN KIERWIŃSKI, KO: „Każdy podział w PiS, każde osłabienie PiS mnie osobiście cieszy. Widać, że Jarosław Kaczyński reaguje bardzo, bardzo nerwowo, bo przestał być hegemonem na polskiej prawicy. Dla Polski to dobrze, że Jarosław Kaczyński traci jakąkolwiek władzę na prawicy. Morawiecki na zawsze będzie premierem, który kojarzy się z aferami, z pisowskim złodziejstwem. Więc ja myślę, że Polacy nie będą chcieli, aby ugrupowanie kogoś takiego miało wysokie poparcie”.
GRZEGORZ SCHETYNA, KO: „To najpoważniejszy kryzys w #PiS od momentu jego powstania i koniec hegemonii Kaczyńskiego na prawicy. Jest tylko kwestią czasu, kiedy odda Nawrockiemu pozycję lidera prawej strony sceny politycznej. To także ważna lekcja dla partii demokratycznych. Kto się dzieli i nie ma żadnego pomysłu dla Polski – przegrywa”.
WŁODZIMIERZ CZARZASTY, marszałek Sejmu, Lewica: „Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości może doprowadzić do powstania nowego klubu parlamentarnego i zmian w układzie sił w Sejmie. Czekamy, jak to będzie wyglądało”.
RYSZARD PETRU, Klub Centrum: „To nie jest walka o Polskę, tylko o wpływy w PiS. Mateusz Morawiecki jako premier realizował ten sam socjalistyczny, antyeuropejski program Kaczyńskiego. Przed wyborami frakcja Morawieckiego znów połączy się z Prawem i Sprawiedliwością”.
Prof. ANTONI DUDEK, historyk i politolog UKSW: „Największym beneficjentem potencjalnego wyrzucenia Mateusza Morawieckiego z PiS może się okazać w długiej perspektywie premier Donald Tusk. Jeśli teraz dojdzie do rozstania, Morawiecki ma praktycznie rok na przygotowanie samodzielnego startu politycznego. Myślałem, że prezes, ze swoją naturą ‘skorpiona politycznego’, zachowa kamienną twarz i ‘egzekucję’ Morawieckiego przesunie o wiele miesięcy. Dopóki prezes Kaczyński nie wystąpi na konferencji prasowej i nie powie, że wyklucza Morawieckiego i jego zwolenników z partii, przytaczając ciąg zarzutów, pod których wrażeniem z pewnością będą wszyscy, do tego momentu uważam sprawę za otwartą. Rubikon nie został przekroczony. Moim zdaniem mamy kolejną fazę kryzysu, ale jeszcze bez ostatecznej puenty”.
Dr MACIEJ ONASZ, politolog UŁ: „Z tego, co wydarzyło się w Prawie i Sprawiedliwości, mogą się cieszyć obóz rządzący i Konfederacja, która może być w pierwszej kolejności tą siłą polityczną, która będzie zyskiwać wyborców. Przynajmniej tych, którzy stwierdzą, że Kaczyński i Morawiecki poszli za daleko i trzeba szukać innej politycznej platformy. Wygląda na to, że będziemy mieli teraz PiS, który będzie się radykalizował. Ta radykalizacja oznacza przesuwanie się partii w prawo, zgodnie ze starą zasadą, że na prawo od PiS nie może istnieć już żadna znacząca siła polityczna. To zasada, która nie przystaje już do dzisiejszych realiów, ale Jarosław Kaczyński najwyraźniej nadal pozostaje jej wierny.