R E K L A M A
R E K L A M A

Od zachwytu do zwątpienia. Recenzja Land Rovera Defender OCTA

Istny potwór na kołach, któremu jestem gotowy założyć fanklub! Defender w najmocniejszej i najdroższej wersji OCTA to jeden z najbardziej absurdalnych samochodów, jakimi miałem okazję jeździć. Absurdalny nie znaczy bezsensowny, bo w brytyjskim szaleństwie jest metoda – przynajmniej na zafundowanie kierowcy uśmiechu nieschodzącego z twarzy. Zachwyty nad unikatową w obecnych realiach konstrukcją torpeduje zaporowa, przestrzelona cena, która wyraźnie przekracza milion złotych...

Fot. Maciej Woldan

Daleko mi do teorii, że kupowanie wielkich i mocnych samochodów jest sposobem na przedłużanie sobie przez mężczyzn tego, co być może mają za krótkie. Wkurza mnie też stereotypowe szydzenie z właścicieli kabrioletów, że pewnie dopadł ich tzw. kryzys wieku średniego. Zawiść? Czy tylko głupie gadanie? Sam za bardzo lubię motoryzację, którą szczególnie cenię za różnorodność (o co – niestety! – bywa coraz trudniej), żeby dołączyć do prześmiewczych chórów… Czemu o tym piszę? Otóż Defender w wariancie OCTA jest doskonałym kandydatem, żeby stać się obiektem wytykania palcami przez hejterów. Niezwykły wóz wywołujący wielkie emocje!

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-03-22

Maciej Woldan