R E K L A M A
R E K L A M A

Ostatnie pożegnanie Łukasza Litewki. Dobro, które będzie trwać

Były łzy, cisza i słowa, które zapadają w pamięć. Pogrzeb Łukasza Litewki to nie tylko oficjalna uroczystość. To wspólne doświadczenie straty i pokazanie tego, jak duży ślad może zostawić po sobie jeden człowiek.

Źródło: Sejm

W środę 29 kwietnia

Sosnowiec na kilka godzin wyraźnie zwolnił. Okolice Kościoła pw. św. Joachima wypełniły się ludźmi – nie tylko przedstawicielami władz, ale przede wszystkim mieszkańcami, wolontariuszami, znajomymi i tymi, którzy znali Litewkę z jego działalności. Tłum był skupiony i cichy. Uroczystość miała charakter państwowy. W jednej ławce zasiedli prezydent i premier – sytuacja w polskiej polityce raczej rzadko spotykana. Obecni byli także parlamentarzyści różnych ugrupowań, marszałek Sejmu, samorządowcy i przedstawiciele organizacji społecznych. Mimo to wydarzenie nie było zdominowane przez politykę. Najważniejsza była ludzka strata. Już od początku liturgii było jasne, że to pożegnanie będzie inne niż typowe ceremonie. Nie było w nim przesadnego patosu. Zamiast tego pojawiła się szczerość – momentami bardzo bezpośrednia i trudna. Najmocniej wybrzmiały słowa rodziców odczytane podczas mszy. – Synku, syneczku drogi. Żegnamy się dzisiaj z tobą. Nie ma słów, które potrafiłyby opisać ból rodziców stojących nad trumną własnego dziecka. To nie tak miało być. Ich list był jednak nie tylko zapisem żalu. Było w nim także poczucie dumy. – Zostawiasz po sobie coś bezcennego. Dobro, które będzie trwać. To zdanie powracało później w rozmowach i wspomnieniach. Dla wielu dobrze oddawało to, kim był Litewka.

W trakcie ceremonii

często wracano do jego działalności – raczej w formie osobistych wspomnień niż oficjalnych przemówień. Mówiono o człowieku, który zatrzymywał się przy tych, których inni mijali. O kimś, kto reagował szybko i konkretnie, bez zbędnych formalności. O kimś, kto nie odwracał wzroku od problemów – ani ludzi, ani zwierząt. Nie były to ogólne deklaracje. Przywoływano konkretne sytuacje: pomoc dla chorych dzieci, zbiórki na leczenie, wsparcie rodzin w trudnej sytuacji, akcje ratowania zwierząt. Głos zabrali także przyjaciele i współ pracownicy. Ich słowa były równie bezpośrednie. – Nasz świat się zawalił. Mówili o bezradności, o trudnościach w znalezieniu właściwych słów, o poczuciu niesprawiedliwości. Wspominali człowieka, który często stawiał innych przed sobą i potrafił budować wspólnotę. Była ona dobrze widoczna podczas pogrzebu. Tworzyli ją bardzo różni ludzie – od polityków po wolontariuszy, od osób publicznych po anonimowych mieszkańców. Łączyło ich jedno: doświadczenie kontaktu z kimś, kto pomagał bezinteresownie, bez kalkulacji. Po zakończeniu mszy kondukt żałobny przeszedł na cmentarz przy ul. Zuzanny. Łukasz Litewka został pochowany obok lekarza Aleksandra Widery – uznawanego za pierwowzór doktora Judyma z „Ludzi bezdomnych”. Na koniec bliscy zaapelowali, by zamiast kwiatów wykonać gest dobra – pomóc potrzebującym, wesprzeć organizacje, zareagować tam, gdzie ktoś wymaga wsparcia.

Ten apel

wybrzmiał wyraźnie i konkretnie. Nie chodziło o symbol, ale o działanie. To właśnie ten element najmocniej zapisał się w całej uroczystości – przekonanie, że pamięć nie kończy się na wspomnieniach. Pogrzeb Łukasza Litewki nie był więc tylko pożegnaniem. Był też pytaniem o to, co zrobić z tym, co po zmarłym zostało.

Śmierć posła była nagła. 23 kwietnia, jadąc na rowerze, został potrącony przez samochód, który zjechał na przeciwległy pas ruchu. Mimo reanimacji Łukasza Litewki nie udało się go uratować. Kierowca usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym; grozi mu kara do ośmiu lat pozbawienia wolności. 

2026-05-04

KG


Wiadomości
Koncerny zarabiają, kierowcy tracą. Rozmowa z ANDRZEJEM SZCZĘŚNIAKIEM, ekspertem rynku ropy, paliw i gazu
Krzysztof Różycki
Polska na szczycie. Możemy wybić się jeszcze wyżej albo zacząć się zsuwać
Jan Rojewski
PiS chce deportować niepracujących Ukraińców. Poglądy, komentarze, opinie
Zebrał: ADO
Społeczeństwo
Dramat polskich rzek. Wędkarz mówi wprost: ryby znikają
Tomasz Remiszewski
Kryminologia przyszłości. Przodek sprzed wieków wskazał mordercę
Tomasz Zimoch
W Janowie pokazano 18 prywatnych fotografii wielkiego jazzmana
M. i TŁ
Świat/Peryskop
Pomagała uchodźcom. Jej ciało znaleziono w walizce w Atenach
ANS na podst.: un.org, repubblica.it, commission.europa.eu, ilpost.it, amnesty.it
Tajne rozmowy o końcu wojny. Byli politycy negocjują z Rosją za plecami rządów
CEZ na podst.: verstka.media, bbc.com, dw.com, korespondent.net, themoscowtimes.com
Potężne uderzenie na Księżycu. Rakieta Muska zostawiła po sobie krater
KK na podst.: Reuters, BBC, New York Times, Associated Press, Space News
Lifestyle/Zdrowie
Dentyści będą bezrobotni? Ząb z probówki
(KGB) na podst. Radio BBC, Sarah Sloat „Naukowcy odtwarzają ludzkie zęby”
Prawie dwie trzecie Polaków ma nadwagę. Lekarka mówi, kiedy trzeba działać
Andrzej Marciniak
Trop zapisany w genach. To przełom dla polskich śledztw
Tomasz Zimoch
Angorka - nie tylko dla dzieci...
Dlaczego wolna chwila zawsze mija za szybko? Naukowcy mają odpowiedź
M.K. opr. na podst. rmf24.pl
Hiszpania upamiętniła mundial. Powstała wyjątkowa srebrna moneta
G.K. opr. na podst. tvp.info
Najmniejsze dzieło sztuki epoki lodowej? Figurki ptaków sprzed 40 tys. lat
Oz opr. na podst. kopalniawiedzy.pl