R E K L A M A
R E K L A M A

Wielki Kurdystan w cieniu baz wojskowych. Tu zawsze na coś się czeka

Kraj drży i kipi, gotowy na niepodległość, której ojcem ma być... Donald Trump. – To nasz czas – przekonują młodzi i starzy, politycy i bazarowi sprzedawcy. Świat się zmienia, a Kurdowie chcą być częścią tej zmiany. 

Pod cytadelą w Erbilu /Fot. Marek Berowski

Nisko nad miastem latają helikoptery: Chinooki – wiadomo, Amerykanie, Caracale – Francuzi, ociężałe Mi – irackie wojsko, a może lokalni peszmergowie. Ruch jest duży, bo interesów do załatwienia w północnym Iraku jest mnóstwo. Zwłaszcza sprzecznych. Mój kierowca Ahmed to wie i rozumie, wymachuje przy tym rękoma jak szalony, chcąc mi wszystko pokazać i wytłumaczyć. Nie wyjechaliśmy jeszcze z lotniska w Erbilu, a już wiem, że obok jego cywilnej części mieści się baza lotnicza Amerykanów. TYCH WSPANIAŁYCH AMERYKANÓW.

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-03-03

Marek Berowski