Ołeksandr Warycew, poeta prowadzący też lokalną organizację charytatywną, która zapewnia ciepłe posiłki osobom starszym i niepełnosprawnym, mówi w rozmowie z CNN, że musieli „przyzwyczaić się do niebezpieczeństwa”. Przyznaje, że sytuacja, w jakiej się znaleźli, jest przerażająca. Nagranie opublikowane w czerwcu pokazało, jak mały
rosyjski dron atakuje kobietę na wózku
inwalidzkim. Zginęły wtedy trzy osoby, w tym 87-letnia kobieta i jej syn. W kwietniu w ataku drona na autobus miejski zginęły kolejne cztery osoby. Warycew zauważa, że w ostatnich miesiącach częstotliwość pojawiania się dronów w Nikopolu wzrosła z dwóch – trzech dziennie do około trzech na godzinę, w dzień i w nocy. Miejscowi nazywają te ataki „ludzkim safari”. Szkoły i przedszkola zamknięto, regularnie zawiesza się też działalność poczty i kursowanie autobusów miejskich. Warycew opowiada, że mieszkańcy próbują się przystosować, ale boją się chodzić po ulicy i zawsze patrzą w niebo, a nie pod nogi.
Subskrybuj