Skandal wybuchł w grudniu 2025 r., kiedy szwajcarski koncern Nestlé wycofał partie mleka dla niemowląt z ponad 60 krajów. Okazało się, że były zanieczyszczone cereulidyną, produkowaną przez bakterie toksyną, która może powodować wymioty, biegunkę i poważne problemy zdrowotne – zwłaszcza u małych dzieci. 21 stycznia podobną decyzję podjęła francuska marka Lactalis, choć początkowo utrzymywała, że natychmiast po otrzymaniu alertu od francuskiego stowarzyszenia branżowego przeprowadziła testy, które początkowo nie wykazały problemu. Późniejsze analizy potwierdziły obecność toksyny w gotowym produkcie. Na podobny krok zdecydował się również Danone. W lutym Unia Europejska obniżyła dopuszczalną zawartość cereulidyny w produktach dla dzieci, co spowodowało wycofanie z rynku kolejnych partii mleka. Rodzice proszeni są o sprawdzanie numerów partii i unikanie podejrzanych produktów, a władze zapewniają, że monitorują sytuację na bieżąco.
Zanieczyszczenie pochodzi od składnika – oleju arachidonowego (ARA) używanego w produktach dla dzieci – dostarczanego przez chińskiego dostawcę Cabio Biotech z siedzibą w Wuhan. Kryzys rodzi pytania o łańcuch dostaw i bezpieczeństwo konsumentów, tym bardziej że francuska fabryka Lactalis w Craon była epicentrum skandalu w latach 2017 – 2018, gdy mleko zanieczyszczone salmonellą spowodowało hospitalizację co najmniej 38 niemowląt we Francji. Wtedy firma została oskarżona o próbę zatajenia skali problemu, co doprowadziło do wycofania 12 mln puszek mleka z ponad 80 krajów i trwającego do dziś postępowania sądowego za oszustwo i nieumyślne spowodowanie uszczerbku na zdrowiu. Stowarzyszenie na rzecz Zdrowia Dzieci domaga się nie tylko tymczasowego zakazu sprzedaży, ale zawieszenia linii produkcyjnych w pięciu francuskich fabrykach. Tym bardziej że pojawiły się tragiczne doniesienia o zgonach trzech niemowląt, które spożywały mleko firm zamieszanych w skandal. Ministerstwo zdrowia i prokuratura badają możliwy związek między tymi produktami a śmiercią dzieci.
Branża mleczarska apeluje o zaostrzenie kontroli dostawców, zwłaszcza z rynków azjatyckich, aby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości. Fakt, że problemem dotknięci zostali najwięksi gracze na rynku, wskazuje na szersze zjawisko, podkreślając, jak zawodny i nieprzejrzysty jest łańcuch dostaw w produkcji żywności dla najmłodszych, a także rodzi pytania o odpowiedzialność światowych korporacji.