– Po pierwsze wyznaję zasadę Durex – powiedział Banaś, najwyraźniej chcąc odwołać się do znanej łacińskiej paremii dura lex, sed lex, czyli „twarde prawo, ale prawo”. Prowadzący natychmiast go poprawił, jednak przejęzyczenie już w tym momencie zaczęło żyć własnym życiem. Internauci szybko wycięli fragment nagrania i opatrzyli go zgryźliwymi komentarzami. Najbardziej nośny z nich brzmiał: „Durex lex – prawo nie jest z gumy”.
Skala popularności nagrania była na tyle duża, że sam Banaś postanowił się do sprawy odnieść. Przyznał, że doszło do przejęzyczenia, nie krył dystansu do siebie i podkreślał, że dobrze jest czasem dostarczyć opinii publicznej odrobiny rozrywki. – Pośmiejmy się jeszcze chwilę, a potem wróćmy do spraw poważnych – stwierdził, sugerując, że w rozmowie ich nie brakowało.
I rzeczywiście: wywiad był próbą podsumowania długiej i niełatwej drogi politycznej 70-letniego Banasia. W narracji prowadzonej przez Kanał Zero były szef NIK nie jawi się jako „pancerny Marian”, samotnie sprzeciwiający się Jarosławowi Kaczyńskiemu i bezkompromisowo demaskujący patologie władzy PiS. Zamiast tego pojawia się obraz polityka pragmatyka, który w kluczowych momentach potrafił zmieniać polityczny kurs, kierując się doraźnym interesem.
Subskrybuj