Ale jak to, Opel miałby upaść?! Z perspektywy wspomnień z lat 90., gdy w salonach prężyła się kompaktowa Astra, ciesząca się wielką popularnością w Polsce, taka historia wydaje się nie do pomyślenia. Ramię w ramię z Astrą sprzedawano pełną wdzięku, mniejszą i tańszą Corsę jako świetny wóz do miasta. W sferze marzeń wielu Polaków pozostawały
Tag: recenzja
Patrząc śmierci w oczy. „Nie zapomnij nakarmić gołębi”
Nie znamy personaliów autora dramatycznego dziennika wypędzenia. Nie wiemy, dlaczego zachowuje anonimowość, wszak jedyną sferą, jaką odsłania, jest nie tajemnica wojskowa, ale intymny zapis strachu i smutku. Dziennik zaczyna się 8 października, dzień po masakrze, jakiej dokonał Hamas na cywilnych Izraelczykach w 2023 roku, zaś autor jest jednym z setek tysięcy Palestyńczyków z Gazy, którzy
Oczy szeroko zamknięte. Recenzja Skiby
Obraz Kubricka sprzed dwudziestu siedmiu lat bije dziś rekordy oglądalności na wszystkich platformach streamingowych. Powstały nawet teorie spiskowe, że sam reżyser został za ujawnienie tajemnic elit zamordowany, bo rzeczywiście zmarł wkrótce po premierze filmu. Z tym zamordowaniem reżysera to już raczej mocna nadinterpretacja, bo Kubrick był najzwyczajniej przepracowany i zmarł na zawał serca, ale faktem
Punkt widzenia… Recenzja Audio RS 6 i RS Q8
Faworyt był jeden, zdecydowany. Audi RS 6 od dawna – mowa nie tylko o opisywanej generacji, ale też o wcześniejszych – jest moją uniwersalną odpowiedzią na pytanie o „wymarzony samochód”. Jeśli potencjalny „garaż marzeń” miałby tylko jedno stanowisko, rodzinne niemieckie kombi o potężnym zapasie mocy to doskonały kompromis praktycznego wozu z nieoszukanym sportowym charakterem. Klasyczny,
Im dalej w las… Recenzja GAC Hyptec HT
Kompletnie nieznani w Polsce i egzotycznie brzmiący dla nas producenci samochodów z Państwa Środka wiedzą, jak zwracać na siebie uwagę. Reklama dźwignią handlu! Trudno było przeoczyć szeroko zakrojoną kampanię reklamową Omody, do której zatrudniono Wojciecha Szczęsnego z żoną Mariną. Kolejnym znanym ambasadorem chińskiej motoryzacji został Vito Bambino. Popularny muzyk promuje markę GAC i trzeba przyznać, że robi to w
Łup. Recenzja Skiby
Takich obrazków widzieliśmy już sporo i wszystkie kończą się tak samo. Samotny, uczciwy glina wpada na trop przekupnych kumpli i ich plany życiowe z miłych policyjnych emerytur pod palmami i z drinkiem w dłoni zamieniają się w lata odsiadki w najcięższym więzieniu lub kopnięcie w kalendarz za sprawą kulek ołowiu wystrzelonych przez uczciwego policmajstra. Toporny
Siedem zegarów Agathy Christie. Recenzja Skiby
I wszystko jest, jak trzeba. Wystawne przyjęcie w nieco mrocznym zamczysku kończy się niespodziewaną śmiercią młodego pracownika ministerstwa spraw zagranicznych. Znalezione ślady wskazują na samobójstwo, ale młoda arystokratka Bundle Brent, z którą przystojny pracownik MSZ flirtował poprzedniego wieczoru i był bliski oświadczyn, nie wierzy w tę wersję. Jest więc zagadka, prawdopodobne morderstwo, tajemnica i świat
Mieliśmy szczęście. Do siebie, ludzi i losu
Według muzykologów to najstarsza forma polifoniczna, a to, jak piszą autorzy, tę myśl potwierdza. Ich głosy dopełniają się, współbrzmią harmonicznie. Narracje przenikają się wzajem, uzupełniają fakty i emocje. On, jeden z najwybitniejszych aktorów swego pokolenia, o światowej karierze, ona, mądra, uważna, która potrafiła znaleźć miejsce u boku artysty, wcale niepodrzędne. Oboje opisują historie te same
„Czas na wielki numer”. Recenzja Skiby
Ten problem analizują autorki spektaklu na podstawie historii Kai, wesołej dziewczyny, która wymyśla dowcipy i występuje na scenie komediowej. Sam spektakl też momentami przypomina stand-up. Jest wulgarnie, dosadnie, ale też zabawnie i wzruszająco. Kaja (grana przez Natalię Klepacką) ma słaby kontakt z matką. Matka (w tej roli Monika Badowska) nie rozumie ani dowcipów córki, ani
Flanelowy kabaret. Recenzja „Flanelé: Radiokabaret z obrazem. Ruchomym”
W miękkim, flanelowym właśnie wydaniu. Bez agresji i wulgaryzmów, bez dominującego dzisiaj stand-upowego przytupu, za którym nie wszyscy przepadamy. Jego twórcy bawią się słowem jak za dawnych lat. Oglądają je z każdej strony, wykorzystując i jego brzmienie, i semantykę. Tak powstają cudowne mikrozdarzenia sceniczne, jak to z piciem herbaty, które kończy się trzeszczeniem kamienia w