Połapać się w gąszczu chińskich pojazdów, które zalały nasz kraj, nie jest łatwo. Z Jaecoo jest ciut prościej dzięki… Wojciechowi Szczęsnemu. Nasz wyśmienity i uwielbiany bramkarz został ambasadorem firmy, a właściwie firm, bo wraz z żoną Mariną silnie promują jeszcze Omodę. Obie marki należą do wielkiego koncernu Chery, który oferuje też Chery jako oddzielną markę, z którym kontrakt podpisał w połowie maja inny gwiazdor futbolu Robert Lewandowski… Marketingowo to świetne ruchy, już się przyjęło, że Jaecoo i Omoda to „te od Szczęsnego”, a lada moment Chery – gdy tylko ruszy kampania reklamowa – będą łączone z „autami Lewego”.
Numery zamiast nazw
Omoda, Jaecoo i Chery nie silą się na wymyślanie dziwacznych, trudnych do zapamiętania nazw i oznaczeń, a stawiają na prostą nomenklaturę opierającą się na cyfrach. Numeracja modeli jest ułożona jednocześnie chronologicznie i gabarytowo: niższa liczba oznacza mniejszy samochód, a wyższa – większy. Niby nic odkrywczego, ale w chińskim, często pokrętnym dla nas, rozumowaniu, to godne docenienia ułatwienie. Jaecoo 8 to zatem największy w ofercie SUV, stojący wyżej nad poznanymi wcześniej modelami 5 i 7. Jaecoo 8 to także technologiczny krewniak Omody 9 i Chery Tiggo 9, a więc najbardziej przepastnych wozów z tego koncernu, mających kojarzyć się z luksusem. Każde auto wyróżnia się inną stylistyką. Najbardziej przypadł mi do gustu „trzeci bliźniak”.
Subskrybuj