R E K L A M A
R E K L A M A
2026-05-11

Granice Andrzeja Poczobuta [FELIETON LISA]

W sobotę 2 maja kilka razy ktoś dzwonił do mnie z nieznanego numeru. Nie odebrałem, bo nie lubię, gdy ktoś dzwoni w weekendy, a do tego nigdy nie odbieram, gdy wyświetla mi się nieznany numer. Dopiero po kilku godzinach kolega poinformował mnie, że próbuje się do mnie dodzwonić Andrzej Poczobut. Oczywiście oddzwoniłem, wcześniej układając sobie

Tomasz Lis
2026-05-09

Wywoływanie gejów [FELIETON OGÓRKA]

Pewnie, że nie wszystkim taki permisywizm się podoba, ale sarkają raczej po cichu, bo też nic im do tego. Bardziej drażliwa kwestia z granicami takiej wolności, która jest zawsze ograniczona wolnością innego człowieka, a nawet nie tylko jego, bo zachowania lokalnej polityczki z Kłodzka były już bydlęce. Choć nawet i jej zoofilii wielu woli nie

Michał Ogórek
2026-05-08

Artystów ci u nas dostatek… [FELIETON MARTENKI]

Chodzi o 62 tysiące artystów, którym talent nie umożliwił utrzymania się na powierzchni, a sprawił, że osunęli się w otchłań biedy i braku ubezpieczenia. Pośród 62 tysięcy pechowców są: architekci, filmowcy, pisarze, muzycy, tancerze, aktorzy, artyści wizualni oraz twórcy ludowi. Istny kryzys nadprodukcji, ale też wiedzie do niedostatku… W ciągu dekady państwo ma zainwestować w

Henryk Martenka
2026-05-07

Dobrogang [FELIETON LISA]

Zapomniany już w dużym stopniu bardzo dobry zespół muzyczny Dwa Plus Jeden miał kiedyś przebój zaczynający się od słów: „To, co się da, podziel na dwa, bez namysłu dziel”. Niestety, niektórzy ludzie w Polsce uznali to za swoje motto. Ale to, co pasuje w tekście piosenki, nie zawsze jest dobrą receptą na życie. Politycy jednak

Tomasz Lis
2026-05-02

(D)rzewne historie [FELIETON OGÓRKA]

Chodzi chyba tylko o mieszkańców miast, bo na wsi sam widok drzew na sytucję materialną mało wpływa. Jak również sytuacja materialna na widok drzew. Tym samym nieoczekiwanie okazało się, że ci z nas, co historycznie pierwsi zeszli z drzew, się na tym specjalnie nie wzbogacili, bo trzeba było na nich siedzieć jak najdłużej, przeczekać i

Michał Ogórek
2026-05-01

O dwóch takich, czyli nasze życie z Kaczorem Donaldem [FELIETON LISA]

Jestem tak stary, że pamiętam, gdy popierałem Jarosława Kaczyńskiego, który 35 lat temu miał rację, że zjednoczony obóz Solidarności to fikcja i że czas tworzyć normalne partie polityczne. Jestem też dość stary, by pamiętać pojawienie się kilka miesięcy później młodego chłopaka z Kongresu Liberalno-Demokratycznego i poczuć, że do liberałów jest mi zdecydowanie bliżej niż do

Tomasz Lis
2026-04-26

Konserwa ogólna [FELIETON OGÓRKA]

Rząd Tuska zastygł i ciągle zachowuje się jak opozycja. Ilość czasu i wysiłku, jakie poświęca na walkę z byłą władzą, robi wrażenie, jakby cały czas dopiero chciał ją objąć. Wszystko robi w kontrze albo przynajmniej wobec tego, co skończyło się (a przynajmniej powinno było się skończyć) dwa i pół roku temu. Dalej, jak opozycja, punktuje

Michał Ogórek
2026-04-23

Pinokio i jego drużyna [FELIETON MARTENKI]

Polityczna biografia Morawieckiego jest znana; jako premier rządu zasłynął nie tylko łatwością, z jaką mijał się z prawdą (zaczęto wówczas nazywać go Pinokiem), ale jeszcze bardziej talentem do robienia dobrej miny do złej gry. Jego szef, Kaczyński, mógł mu kazać zrobić wszystko, a ten wszystko, co mu kazano, wykonywał. Bez szemrania! Był nikim, to znaczy

Henryk Martenka
2026-04-22

Ballada o zerze [FELIETON LISA]

Kim dla Lenina był Dzierżyński, dla Stalina Beria, dla Hitlera Himmler, dla Castro Che, a dla Bieruta Berman, tym dla Kaczyńskiego był Ziobro, który dla wodza partii i własnych korzyści gotowy był łamać prawo i wykańczać politycznych przeciwników. Nie mordując ich fizycznie, ale niszcząc im życie i czerpiąc z tego, jeśli nie korzyści majątkowe, to

Tomasz Lis
2026-04-16

O niepełnej spowiedzi wielkanocnej [FELIETON MERTENKI]

Ciągle obowiązuje zasada, że wiele „niewygodnych” epizodów własnej historii można pominąć. Tak już bywało: wypieraliśmy, pomijaliśmy, unicestwialiśmy. Sztandarowym przykładem są postacie polityków, „znikające” z oficjalnych fotografii, co praktykowano w Berlinie, Moskwie i Warszawie. Był człowiek, a nagle go nie było… Dla historyka to przestępstwo, bo jakże wycinać kogoś, kto był? Kłamać, że go nie było?

Henryk Martenka