Nonsens sytuacji był uderzający. Na jednym stole leży fura pieniędzy do wydania na uzbrojenie armii, na drugim leży tablet z nagranym prezesem Glapińskim, który długo i mętnie tłumaczy, że może w ciągu czterech – pięciu lat wykreuje takie same pieniądze, za to dla budżetu państwa tańsze. Ględzenie Glapy zbudziło ducha Kierkegaarda, czyli bojaźń i drżenie, ale nie wchodziłem w szczegóły, bo się na ekonomice NBP nie znam, choć nie trzeba znać etiologii schizofrenii, by rozpoznać chorego po objawach…
Zatem czwartkowego poranka pozwoliłem sobie jeszcze na radę dla prezydenta, by mógł wyjść z twarzą z tej opresji. Karol! – napisałem. Okaż odwagę! Odwaga to uczucie okazywane tylko przez silnych ludzi. Mocnych nie kupą tępych osiłków z pałami w ręku, ale charakterem! Pokaż więc siłę i odwagę, mierząc się z własnymi poglądami i uprzedzeniami, bo stoisz na pozycji przegranej! Rację ma rząd, że chce wziąć tanią kasę i tchnąć w armię, przemysł, naukę, potężny impuls, który ma wagę bytu państwa i narodu. Nie wierzę, że tego, chłopie, nie ogarniasz. To rozumie każdy Polak, no, może poza jądrem PiS-owskiej ciemności. Twój podpis pod ustawą SAFE pokaże, że jesteś prezydentem silnym i odważnym. Prezydentem wszystkich! I wszyscy zaczną ci okazywać respekt. To mało?
Subskrybuj