Trudno będzie jej nie zauważyć, a nie jest ona wygodna dla nikogo: najlepszy dowód, że po takim czasie nie ma jednej obowiązującej wykładni tego wydarzenia będącego przykrym zgrzytem w naszej historii, ciągle wiszącym zarówno nad naszą demokracją, jak i jej brakiem. Znaczenie zamachu majowego próbuje się raczej umniejszać, choć kilkuset zabitych na moście Poniatowskiego przez
Tag: felieton
Wiara, nadzieja i KSeF [FELIETON MARTENKI]
Aliści wyznający akty strzeliste wiary, nadziei i miłości polski przedsiębiorca już wkrótce, bo 1 lutego, znajdzie się w sytuacji dla siebie ekstremalnie trudnej. Zaczyna obowiązywać Krajowy System e-Faktur, zwany KSeF-em. Dygresja: 1 października 2025 roku wszedł w życie system kaucyjny za opakowania plastikowe. To znaczy tak planowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Cel szczytny i racjonalny,
Czas socjopatów [FELIETON MARTENKI]
Od 8 sierpnia, gdy do Belwederu zajechał Karol Nawrocki, deklarowałem mu lojalność jako pierwszemu obywatelowi. Nawrocki wygrał wybory, został prezydentem. Aliści znając nieciekawą biografię tego gdańskiego boksera i ipeenowca z partyjnego nadania, nieciekawą młodość ochroniarza bez obycia, uczestnika kibolskich nawalanek, czekałem na symptomy, by naturszczyk, który objął najwyższy urząd w państwie, do tego urzędu z
Humor z zeszytu [FELIETON MARTENKI]
W powodzi okazjonalnych tekstów świątecznych, w których żłóbki z Jezuskiem na sianie zastąpiły kolorowe, coraz większe i dłuższe jarmarki, wpadł mi w oko tekst Olafa Kardaszewskiego, uczonego absolwenta jakichś ważnych studiów na Uniwersytecie Warszawskim, który docenił świąteczny jarmark w Bydgoszczy. Olaf, gość, który językowi się nie kłania, brawurowo zaczął swój globtroterski opis na kartach „National
Lud potrzebny na gwałt [FELIETON OGÓRKA]
Profesor Cześnik w Gazecie Wyborczej uważa, że w przestrzeni publicznej „lud” się świadomie chowa i ukrywa: Traktuje się ich jak nieproszonych gości. Klasy ludowe pojawiają się najczęściej jako tło – egzotyczne, czasami intrygujące, czasem komiczne, czasem groźne. Nie jako współobywatele, lecz jako materiał do opowieści (…). Bywa widoczna tylko wtedy, gdy trzeba pokazać deficyt, patologię, chorobę, nieszczęście, brak. Obciążenie. Jeśli już, media pochylają się z troską
Czwarty łachudra do brydża [FELIETON MARTENKI]
Nominatów jest kilku, ale męczy mnie i nudzi nadmiar szubrawców. Co za przyjemność spośród wieprzów wybierać najbardziej uświnionego? Co za frajda w jego promowaniu? Po raz ostatni więc sięgam do notatek i wyliczam kandydatów do tytułu. Pierwszy to Bałtroczyk Piotr, konferansjer o wątrobie zrujnowanej bardziej niż Wolfsschanze, który moralną konwulsją zareagował na zaproszenie do Olsztyna
Dokąd my idziemy? [FELIETON MARTENKI]
Mocne wystąpienie Sikorskiego sprowokowało stare pytanie: Co osłabiło polityczny instynkt Tuska, że w prezydenckiej kampanii wyborczej postawił na Trzaskowskiego, a nie na Sikorskiego? Różnica jakościowa między nimi jest kolosalna. Szczególnie w czasach, które potrzebują przywódcy, a nie szarmanckiego popierdółki, a piszę to ja, który na Trzaskowskiego głosowałem, choć dalibóg na kogo innego mogłem?
Pokazywanie sobie przemocy [FELIETON OGÓRKA]
Przestępstw nie zauważają też przybysze: Wielu turystów z krajów zachodniej Europy zachwyca się w mediach społecznościowych, jak w Polsce jest spokojnie, czysto i bezpiecznie. Muszą przyjeżdżać tylko jacyś z wadą wzroku, bo inne dane rysują nam kraj szalejącej przemocy. Centrum Ochrony Praw Kobiet szacuje, że co trzecia kobieta doznała przemocy ze strony mężczyzny, a statystyki te wzrosły ostatnio w związku
Miś na miarę naszych możliwości [FELIETON MARTENKI]
Otóż tenże Mularczyk spotkał ambasadora Niemiec (jego wzrost i nazwisko są akurat bez znaczenia), i dał mu raport, aby ten nabył świadomość, że Polska ciągle oczekuje zapłaty za pięć lat wojny, okupacji i zniszczeń. Kwota nie jest mała: sześć bilionów dwieście miliardów sześćset dziewięć milionów złotych z groszami. Ambasador oczywiście raport zna, podobnie jak rząd
Potulni i powściągliwi [FELIETON OGÓRKA]
Może stąd wynika ta nasza cecha, że choć jesteśmy rogaci, to nie tak znów trudno nami rządzić, bo tak wiele znów nas nie drażni i również od państwa nie wymagamy jakiejś dyscypliny i karności. W zestawieniu z takimi Francuzami, którzy nie schodzą z ulic, protestujemy raczej słabo i anemicznie, i jesteśmy w tym dość potulni.