W Iranie pierwszy raz skupiono się na zabijaniu właśnie ich. Siły zbrojne nie polowały dotąd na wodzów naczelnych wrogich państw nie dlatego, że nie mogły, ale że tak kazał niepisany obyczaj. Alianci nie próbowali zabić Hitlera, Amerykanie Stalina ani Putina, a ten ostatni Bidena podróżującego mu pod nosem na Ukrainę i uprzedzającego go zresztą o tym, żeby nie robić mu żadnej krzywdy.
W Iranie zabito komplet władz; to tak, jakby wysadzić amerykański Biały Dom razem z Kongresem w powietrze. Dziwi mnie ich spokój, bo przecież jak amen w pacierzu mogą oczekiwać kiedyś rewanżu, nawet jeśli trafi to dopiero we wnuki, ale przecież biorąc pod uwagę skalę obsadzania tych instytucji przez rodziny – ich własne.
Subskrybuj