R E K L A M A
R E K L A M A

Kto ma ostatnie słowo? [FELIETON MARTENKI]

W języku polskim ten zwrot oznacza tego, kto ma najważniejsze zdanie w jakiejś sprawie. Zdanie decydujące, brzmiące najsilniej, zapadające w pamięć, dominujące nad opiniami innych. Ostatnie słowo to istota każdej narracji, nadające własnej opowieści rangę najwyższej.

Fot. Flickr

Polityka jest poligonem do testowania siły rażenia swojej narracji. Oto media obiegły zdjęcia, gdy zapytany przez dziennikarza Karol Nawrocki zwraca się doń w prezydenckim stylu: – Wyłączyć ci, gnoju, prąd? Nie słucha pytającego, atakuje go, okazuje dominację. No, wykapany Trump! Nikt nie pamięta pytania, zostaje w pamięci obraz agresywnego polityka, do którego należało ostatnie słowo w tym starciu. Tu tkwi sens tego zwrotu! Nie ma znaczenia, czy jeden z drugim ma rację. W ogóle nie chodzi o rację czy fakty. Ostatnie słowo należy zawsze do tego, kto je wykrzyczy. I zostanie zapamiętany.

Mimo że prawicowa opozycja żali się od lat na nieprzychylne jej liberalne media, w przestrzeni narracyjnej to opozycja dławi rządzących. Wynika to z faktu, że opozycja ma łatwiej, bo łatwiej jest krytykować, ganić i pouczać, niż odzywać się merytorycznie, wychodzić z inicjatywą czy przyznać rację oponentowi. Mamy zatem w Polsce sytuację, w której najgłośniejsze są opinie krytyczne i bardzo krytyczne, bez znaczenia, czy słuszne, mądre albo racjonalne. Prawica to cynicznie wykorzystuje, ale to jej zbójeckie prawo. Dlaczego tak się dzieje? Bo rządząca koalicja od początku utknęła w fatalnym przekonaniu, że przeciwstawiać się nikomu nie musi, bo ma rację! Kilkanaście miesięcy Tusk udawał rzecznika rządu, zużywając własną pozycję jako premiera. Zmuszony przez media do powołania rzecznika wreszcie ustąpił i tak pojawił się poseł Szłapka, który jaki jest, każdy widzi. Impas komunikacyjny trwa.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-04-03

Henryk Martenka