R E K L A M A
R E K L A M A

Czy się ich wykopie [FELIETON OGÓRKA]

Gruchnęła wieść, że Wojtek Smarzowski bierze się teraz do pogańskich Słowian. Mają się czego obawiać, bo, znając go, pewnie nie zostawi na nich suchej nitki z ich zgrzebnego płótna. Ten najbardziej bezkompromisowy reżyser, który przeczołgał w swoich filmach już wszystkie możliwe środowiska, począwszy od kleru, domów dobrych, złych oraz weselnych (jeszcze gorszych), a skończywszy na banderowskich bandach na Wołyniu, nigdy nie bierze jeńców, więc zapewne i prasłowiańscy przodkowie nie wyjdą z tego cało.

Fot. Wikimedia

Jeśli dzisiejsi mężowie muszą się ograniczać w jego filmach do tłuczenia tylko jednej żony, to każdy Prasłowianin mógł to robić już minimum z kilkoma; być może zresztą niektórej z nich się upiekło, gdy którąś mąż przeoczył czy o niej zapomniał. „Hańbą dla kobiety był brak zainteresowania ze strony mężczyzn, a tym samym pozostawanie w dziewiczym stanie, mimo upływu pewnego wieku (13 – 15 lat)” – czytamy w opracowaniach na temat Prasłowiańszczyzny, co oznacza, że żyły tam same Epsteiny. Jedyna pociecha dla dziewcząt, że nie takie stare jak na wyspie amerykańskiego zboka, bo Słowianie do takiego wieku jak dzisiaj oligarchowie nie dociągali. Sprawiedliwość też tam działała wolno i dopiero Mieszka II dopadła kara i skazano go na zgniecenie jąder, choć akurat nie za to, za co powinno go to spotkać.

Smarzowski ma tu w czym wybierać i może nawet mu wyjdzie, że było wtedy nawet gorzej niż za kleru, co nieco osłabi wymowę jego filmów dotychczasowych.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-04-04

Michał Ogórek