1. Trwa geopolityczne trzęsienie ziemi. Czy nie stoimy przed strategicznym wyborem pomiędzy Stanami Zjednoczonymi Europy a Europą satelicką, zmieniającą się w azjatycki półwysep quasisuwerennych państw narodowo skonfrontowanych?
Choć jest to pytanie prowokacyjne i nieco przerysowane, trafnie oddaje istotę momentu strategicznego, w którym znalazła się Unia Europejska. Europa „satelicka” nie oznacza dziś bowiem formalnej utraty suwerenności, ale strukturalną niesamodzielność, czyli zależność w zakresie bezpieczeństwa od USA, technologii od Azji Wschodniej, energii (do niedawna) od Rosji oraz kapitału od zagranicznych rynków finansowych. Jako najlepsze miejsce do życia na ziemi Unia Europejska nie tylko nie może sobie na to pozwolić, ale również powinna sobie w końcu uświadomić, że posiada wszelki potencjał do tego, aby się uniezależnić i stać rzeczywistą globalną potęgą. Europejską racją stanu jest dokończenie budowy prawdziwej unii obronnej, energetycznej, cyfrowej, kapitałowej – a w konsekwencji unii geopolitycznej, czyli dalsza integracja strategicznych obszarów polityk publicznych w celu umocnienia swojej pozycji silnego gracza na arenie globalnej.
Subskrybuj