Rozmowa z prof. ZBIGNIEWEM LEWICKIM, amerykanistą
– Najważniejsze zachodnie dzienniki, omawiając wizytę Trumpa w Chinach, mówiły o uległości amerykańskiego prezydenta wobec Xi Jinpinga.
– Zachodnie media głównego nurtu są bardzo uprzedzone wobec Trumpa. Prezydentowi oczywiście zdarzają się większe i mniejsze potknięcia, ale wspomniane media nie dopuszczają do głosu nikogo, kto nie atakuje amerykańskiego prezydenta.
– Czy dziś można spróbować ocenić tę wizytę?
– Znamy tylko okruchy tego, o czym mówiono. A już na pewno nie wiemy, co te rozmowy przyniosą. Amerykanie chcieliby, żeby Chiny wpłynęły na Iran, aby odblokował cieśninę Ormuz, co jest prawdopodobne. Wątpię jednak, żeby Pekin zdecydował się wpłynąć na Rosję w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie. Gdyby jednak Chiny zdecydowały się na taki krok i przyniósłby on wymierne rezultaty, to chciałyby za to wystawić rachunek, którym byłby Tajwan.
– Gdyby Trump zostawił Tajwan, to USA utraciłyby wiarygodność, a bez wiarygodności nie można być imperium.
– Tajwan to wielka wyspa, gdzie społeczeństwo korzysta z najnowszych technologii. Państwo jest świetnie uzbrojone i przygotowane do obrony. Efekt ewentualnego desantu nie byłby wcale oczywisty. Pamiętajmy, że w 1979 roku Chiny przegrały graniczny konflikt z Wietnamem i od tego czasu nie brały udziału w żadnej wojnie. Dlatego nic nie wiemy o skuteczności chińskiej armii. Prezydent USA, który pozostawiłby Tajwan, naraziłby się w Ameryce na niesławę i prawdopodobnie przez wiele lat jego partia nie wygrałaby wyborów. Nie ma się co obawiać o los Tajwanu, chociaż sami Tajwańczycy są bardzo zaniepokojeni. My też mamy powody do niepokoju, jeśli chodzi o Rosję, chociaż zamiary Rosji wobec Polski nie są tak ostro artykułowane jak Chin wobec Tajwanu.
Subskrybuj