O pożegnaniu zawiadamiają pogrążeni w smutku: żona Dorota, córki Kasia i Mika, przyjaciele & Urbanator Family. Michał Urbaniak był wybitnym jazzmanem. Zaczynał jako cudowne dziecko skrzypiec klasycznych, lecz w wieku trzynastu lat bezpowrotnie zakochał się w jazzie. Był artystą skrajnym i namiętnym – muzyka zawsze była dla niego ważniejsza niż stabilizacja. Czterokrotnie żonaty, nieustannie w
Tag: wspomnienia
Nie żegnajcie go ciszą. Wspominamy Marcina Urbaniaka
Zaczynał jako cudowne dziecko skrzypiec klasycznych. Ale w wieku trzynastu lat zakochał się w jazzie i od tej miłości nie było już odwrotu. Jego matka miała powiedzieć: – W dniu, w którym kupiłam ci saksofon, straciłam syna. Straciła – ale świat zyskał artystę. Skrzypce nazywał żoną, saksofon kochanką. Ten żart powracał często, bo dobrze oddawał jego charakter. Był
Pan Jan. Nowicki w książce Aleksandry Szkarłat
Nowicki kilkoma rolami wszedł do historii polskiego teatru, jedną, dwoma do historii polskiego filmu. Zapisał się na trwałe w pamięci zbiorowej Polaków. Nawet tych, którzy nie widzieli go w „Biesach” Wajdy/ Dostojewskiego ani „Nocy listopadowej” Wyspiańskiego w reżyserii Wajdy. Nie wstrząsnął nimi jako Rogożyn w „Nastasji Filipownej” Dostojewskiego, choć utkwił na pokolenia jako Wielki Szu
Herbatka dla papieża, wódka dla Putina. Kelner z Warsu
Było nas w domu czworo. Trzy siostry i ja jeden. Z Podlasia jesteśmy. Biednie było. Ojciec wcześnie umarł i mama sama została. Dwa konie i 4,5 hektara ziemi trzeba było obrobić. Najpierw do miasta poszła siostra, najstarsza była. Sprzątała u pana Kazia pod Warszawą, z polecenia tam trafiła. Porządny facet był z niego, uczył się
Ikona odnalazła spokój. Żegnamy Agnieszkę Maciąg
Maciąg była ikoną polskiego modelingu i inspiracją dla pokoleń. Jej międzynarodowa kariera rozpoczęła się pod koniec lat 80., kiedy wygrała konkurs dla modelek w Nowym Jorku, co otworzyło jej drzwi na światowe wybiegi. W latach 90. zachwycała na pokazach w Paryżu, Mediolanie i Nowym Jorku, współpracując z legendami mody, takimi jak Karl Lagerfeld, Pierre Cardin
Świat Porsche… Trzy motoryzacyjne wspomnienia
Jesień upływa mi pod znakiem Porsche, na co absolutnie nie mogę narzekać. Każde spotkanie z pojazdami tej marki pozostawiło po sobie trwały ślad. I różne refleksje. Jedźmy chronologicznie: Ślad pierwszy: Silesia Ring, królestwo 911 Kilka tygodni temu dni były jeszcze ciepłe, a jeden, spędzony na torze Silesia Ring, wyjątkowo gorący. Przynajmniej z motoryzacyjnego punktu widzenia.
Śladami Teresy. Pierwszy i ostatni statek
Każdy przeżywał swój dramat. Zarówno rodziny tych, którzy zginęli, jak i ci, którzy ocaleli. Historia Teresy Sienkiewicz jest mało znana, a jeszcze bardziej tragiczna. – Całe środowisko marynarskie było wstrząśnięte tą katastrofą – opowiada Katarzyna Hipsz, żona starszego mechanika, który sporą część życia spędził na morzu. – Niewiele pamiętam, minęło już tyle czasu, to prawie 33 lata. Bodaj któraś z
Uduchowiona Madonna, czyli „Madame X”
Do zagrania Madonny szykowała się trzy lata temu, jednak wtedy prace nad obrazem wstrzymano. Teraz znów mówi się o filmie, więc niewykluczone, że biopic (skrót od „biographical picture”, czyli „filmu biograficznego”) o wokalistce, która podbiła w 1983 roku listy przebojów hitem „Holiday”, a rok później zgorszyła słuchaczy nagraniem „Like a Virgin”, wreszcie wejdzie do produkcji.
Mój Trubadur z Kamiennej. Część VII nowej książki Bożeny Lichtman
XV. Królewski żywot Lata 70. były dla mnie i Mariana niezwykle udane. Mój mąż zarabiał naprawdę mnóstwo pieniędzy. Doszło do tego, że ja w ogóle nie jeździłam pociągami, tylko brałam taksówkę i jechałam na zakupy do Warszawy. Miałam tam założone w banku przy ul. Czackiego konto wewnętrzne, na które wpłacałam bony dolarowe. Potem jechałam na
Wspominamy Janusza Glanca-Szymańskiego, wieloletniego sekretarza redakcji
Gościu w czerwonych butach Pierwszy raz zobaczyłem go kilkadziesiąt lat temu w nieistniejącej już od dawna redakcji łódzkich „Odgłosów”. Przyniosłem tam jako współpracownik jakiś tekst, a Pan Janusz Glanc-Szymański był wówczas grafikiem – rysownikiem. Od razu pomyślałem, że to niezły gość, taki redakcyjny „figo-fago”, co nie odpuści żadnej kobiecie i nie ominie żadnej fajnej imprezy.