Clintonowie długo odmawiali zeznań, twierdząc, że przesłuchanie mogłoby zostać zmanipulowane przez polityków szukających sensacji. Jednak trwające miesiącami naciski komisji, groźba oskarżenia o obrazę Kongresu oraz rosnące zainteresowanie społeczeństwa sprawiły, że ostatecznie zgodzili się odpowiadać na pytania pod przysięgą. Prosili tylko o jawność przesłuchań. Komisja nie wyraziła zgody. Zeznawali zatem za zamkniętymi drzwiami. I choć podkreślali – chcemy odpowiadać zgodnie z prawdą – już pierwsze minuty pokazały, że te sesje będą pełne przemilczeń.
Subskrybuj