R E K L A M A
R E K L A M A

Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Życzliwy, bezkonfliktowy człowiek…

Tak w 2010 roku mówili o panu Zenonie S. jego sąsiedzi, wstrząśnięci tragicznymi zdarzeniami, które rozegrały się w kwietniową noc w jednym ze słupskich bloków. To była jedna z ostatnich spraw, które realizowałem w telewizyjnym „Magazynie Kryminalnym 997”. Choć od tych zdarzeń minęło 15 lat, nie udało się wyjaśnić, kto przyczynił się do śmierci 57-letniego rencisty.

Zenon S.

Pan Stanisław mieszkał samotnie w niewielkim mieszkaniu socjalnym przy ul. Lelewela w Słupsku. Choć nie był jeszcze w podeszłym wieku, od dawna pozostawał na rencie. Blok miał złą opinię – zamieszkiwał go tzw. element – ale Stanisław wyróżniał się nienagannym prowadzeniem i niezłą sytuacją finansową. Renta była wysoka, a dodatkowo dorabiał jako nocny stróż. Według policyjnych akt był bezkonfliktowy i pomagał sąsiadom. Miał słabość do alkoholu, lecz nigdy nie zaniedbywał obowiązków – jeśli planował się napić, brał wolne. Miał pokaźny zbiór książek o tematyce wojennej, których był pasjonatem; nieraz pożyczał je znajomym. Często odwiedzał też lokalną bibliotekę.

Być może późniejsze tragiczne wydarzenia miały związek z wizytą pana Zenona w banku 23 kwietnia 2010 r. Rano, jako stały klient, bez przeszkód pobrał 5000 zł na paszport. Wcześniej odwiedził osiedlowy sklepik, gdzie chwalił się, że idzie po pieniądze. Wracając, znów tam zajrzał – kupił piwo i zrobił drobne zakupy. Jak ustalono, wypił piwo za sklepem w towarzystwie stałych bywalców, pokazując im gotówkę. Potem prawdopodobnie wrócił do domu. Około godz. 14 odwiedził dwa sklepy, spożywczy i monopolowy, w towarzystwie sąsiadki z tego samego budynku (ok. 50 lat). Kupili alkohol, za który zapłacił lekko już podchmielony Zenon, ale resztę ze stuzłotowego banknotu zabrała kobieta. Od razu poszli do jej mieszkania, gdzie wypili buteleczkę. Potem Zenon odwiedził zaprzyjaźnione małżeństwo z tego samego bloku, zjadł obiad i – oczywiście – wypił trochę alkoholu. Pojawił się też wujek gospodarzy, który chodził po kolejne trunki opłacane przez gościa. Zenon pieniądze wyjmował z kieszeni kamizelki – dobrze to zapamiętano. Przed wyjściem pożyczył małżeństwu sto złotych.

W drodze do siebie wstąpił jeszcze do sąsiada z parteru. Po kilkunastu minutach dotarł wreszcie do mieszkania. Trzeba mieć końskie zdrowie, by w kilka godzin zaliczyć taki towarzyski maraton. Warto zauważyć, ile osób w tym czasie „nabyło wiedzy” o jego gotówce. To mogło być przyczyną nieszczęścia, które wydarzyło się tej nocy…

Tuż przed północą dyżurny słupskiej komendy odebrał telefon – sąsiadka pana Zenona usłyszała zza ściany odgłosy bicia i wezwała policję. Patrol pojawił się po czterech minutach. Już na klatce funkcjonariusze zauważyli wybiegającego z mieszkania Zenona mężczyznę, który schronił się w innym lokalu i nie reagował na wezwania. W środku znaleziono ciało gospodarza – leżało na podłodze, wokół panował bałagan. Napastnicy nie przeszukiwali mieszkania, zabrali tylko pieniądze, które miał przy sobie.

Lekarz pogotowia ustalił, że sprawca (lub sprawcy) skakał po ofierze, łamiąc żebra – odłamki uszkodziły organy wewnętrzne, co doprowadziło do śmierci. Prawdopodobnie było dwóch napastników. Drzwi do mieszkania pozostały otwarte, a gospodarz – „zmęczony” alkoholem – zasnął. Nie odwiedzili go kolejni biesiadnicy, lecz amatorzy szybkiego zysku. Być może nie znaleźli gotówki, dlatego potraktowali go tak brutalnie.

A co z mężczyzną, którego policjanci zauważyli, gdy wybiegał z mieszkania Zenona? To sąsiad, który po ucieczce zabarykadował się u siebie. Wezwani antyterroryści wyważyli drzwi, sądząc, że mają do czynienia ze sprawcą. Tymczasem on, słysząc wcześniej krzyki, próbował pomóc – wszedł do środka, zobaczył ciało i spanikował.

Po pewnym czasie zatrzymano dwóch młodych mężczyzn podejrzanych o zabójstwo, jeden był synem kobiety z tego samego bloku. W dniu tragedii widziano ich na klatce schodowej, a ich zeznania pozostawały niespójne – wersje zdarzeń zmieniali kilkukrotnie. Policja była niemal pewna, że ma do czynienia ze sprawcami, ale brak twardych dowodów zmusił ją do zwolnienia zatrzymanych. Ci później unikali przesłuchań, a jeden odmówił udziału w eksperymencie z wariografem. Czy to oni? Na samych poszlakach trudno było oprzeć zarzuty i skierować sprawę do sądu. Córka zamordowanego, mieszkająca w Poznaniu, przez lata interesowała się śledztwem, choć z czasem straciła nadzieję na wykrycie morderców. Kiedyś wyznała, że ma wyrzuty sumienia, że nie zabrała wcześniej ojca z feralnego bloku z „nieciekawym” towarzystwem.

Wiesz coś o tej zbrodni – pisz: rzecznik-kwp@gd.policja.gov.pl 

2025-10-27

Michał Fajbusiewicz


Wiadomości
Kasa, misiu, kasa. Kryptomafia kupiła Ziobrę
Angora
Sieć Krala. Śledztwo TVN-u ujawniło osoby zamieszane w aferę
(BG) na podst. TVN24: „Nie znali, nie wiedzieli, a jednak do Zondacrypto lgnęli”
Prokurator czeka na Nawrockiego. Wojna o jedno słowo
Jan Rojewski
Społeczeństwo
Z zimną krwią. Morderstwo nagrane kamerą
Tomasz Patora
Świat tańczy, jak one zagrają. Baby rządzą muzyką
Grzegorz Walenda
Jabłczyńska? Nigdy w życiu. Spór o rolę Tosi
Plotkara
Świat/Peryskop
Islandczycy zagłosowali przeciwko członkostwu w UE. Zdecydowały ryby
EW na podst.: Euronews, Tagesschau, CNN, Deutsche Welle
Niemcy odpowiadają Rosji. Berlin ujawnia kulisy próby zamachu na lotnisku
KK na podst.: Der Spiegel, Bild Zeitung, Deutsche Welle, Die Welt, Süddeutsche Zeitung, Focus, Der Tagesspiegel, taz, Augsburger Nachrichten, BBC
Putin przyparty do ściany. Rosja płaci coraz wyższą cenę za wojnę
KK na podst.: The Economist, The Moscow Times, The Telegraph, Meduza, The Guardian
Lifestyle/Zdrowie
Pierwsze objawy schizofrenii łatwo przeoczyć. Psychiatra mówi, na co zwrócić uwagę
Andrzej Marciniak
Śmiej się z siebie! Autoironia zjednuje ludzi…
(KGB) na podst. Radio BBC: „Kiedy jest dobrze (i kiedy jest źle), żeby się z siebie śmiać”, Laurie Clarke
Woda gazowana czy niegazowana? Polacy wybrali
A.M.
Angorka - nie tylko dla dzieci...
Trump zmienił nazwę jeziora. W Polsce nadal obowiązuje Ontario
A.P. opr. na podst. rmf24.pl
Dolly Parton nie tylko śpiewała. Zrobiła coś niezwykłego dla milionów dzieci
M.K. opr. na podst. dobrewiadomosci.net.pl
Góra ubrań na pustyni. Cmentarzysko odzieży ma 60 tys. ton
M.K. opr. na podst. polskieradio.pl