R E K L A M A
R E K L A M A

Po Pełczyńskiej płakać nie będziemy. Obietnice bez pokrycia

Dymisja Katarzyny Pełczyńskiej- Nałęcz zaskoczyła, ale trudno oczekiwać, by w rządzie wywołała szczególny niepokój. Według nieoficjalnych doniesień powodem dymisji była decyzja Donalda Tuska o powierzeniu stanowiska wicepremiera Andrzejowi Domańskiemu. Ministra od miesięcy zabiegała o tę funkcję, choć jej szanse na awans były iluzoryczne. Publicznie krytykowała rząd, na którego czele zamierzała stanąć.

Rys. Tomasz Wilczkiewicz

Wojna na własnym podwórku

Skalę tych napięć dobrze ilustrują reakcje na jej odejście. „Nareszcie” – napisał poseł KO Konrad Frysztak. „Ozięble żegnamy” – dodał Witold Zembaczyński. Jeszcze dosadniej wypowiedział się Tomasz Trela z Lewicy: „Za co cenię panią minister Pełczyńską- Nałęcz? Za to, że wreszcie odeszła. Dziękuję”. Źródeł tej niechęci nie trzeba szukać daleko. Pełczyńska-Nałęcz przez ostatnie lata prowadziła z własnym rządem wojnę na niemal wszystkich frontach, z zapałem, którego nie powstydziłaby się sejmowa opozycja. Zaczęło się od kredytu 0 proc., jednej ze sztandarowych obietnic KO, którą minister zwalczała jako prezent dla banków i deweloperów. Później przyszła kolej na podatek od nadzwyczajnych zysków banków, forsowany wbrew stanowisku resortu finansów, podatek katastralny od trzeciego mieszkania i obniżenie składki zdrowotnej. Rekonstrukcję rządu nazwała „teatrem politycznym”, a przyjęty przez Radę Ministrów projekt regulacji najmu krótkoterminowego – najgorszą ustawą tego gabinetu. Pełczyńska-Nałęcz sprawiała przy tym wrażenie, jakby nie do końca rozumiała rolę, w której przyszło jej występować. Nie była przecież publicystką komentującą poczynania władzy z bezpiecznej odległości, lecz ministrą ponoszącą współodpowiedzialność za jej decyzje. W tej krytyce pobrzmiewało nie tylko niezadowolenie z polityki rządu, ale również lekceważenie koalicyjnych partnerów. Tymczasem właśnie po to istnieją rozmowy za zamkniętymi drzwiami, negocjacje i kuluarowe targi, by rozstrzygać spory bez nieustannego dostarczania opozycji amunicji do ostrzeliwania własnego gabinetu. Będąc mniejszościowym koalicjantem, czasem się wygrywa, a czasem przegrywa. Polityczna maestria nie polega jednak na tym, by po każdej porażce biec do mediów z pretensjami, lecz na cierpliwym budowaniu sojuszy, przekonywaniu nieprzekonanych i zdobywaniu większości dla własnych pomysłów. Dopiero potem można zameldować wyborcom wykonanie zadania. To trudna sztuka – wymaga cierpliwości i dyscypliny.

Straciła partię

Skoro już o cierpliwości mowa, warto zapytać, czy gdyby Pełczyńska-Nałęcz miała jej nieco więcej, Polska 2050 rozpadłaby się na dwie części. Ugrupowaniu nie pomógł oczywiście Szymon Hołownia, który najpierw zrezygnował z przywództwa, by później przypomnieć sobie, że jednak lubi być liderem. W walce o schedę po nim Pełczyńska-Nałęcz pokonała Paulinę Hennig-Kloskę, choć wybory trzeba było powtórzyć z powodu problemów z głosowaniem elektronicznym. Zwycięstwo nie zakończyło jednak sporów. Przeciwnicy nowej przewodniczącej oskarżali ją o forsowanie „uchwały kagańcowej”, która miała zamrozić zmiany personalne w partii, a Michał Kobosko zarzucał jej wręcz „dyktatorskie zapędy”. Do konfliktów personalnych doszły różnice programowe. Korzenie Polski 2050, choć niezbyt głębokie, wyrastały przecież z liberalnego gruntu. Jak zauważali krytycy Pełczyńskiej-Nałęcz, do partii mającej walczyć z kapitalistami nigdy by się nie zapisali. Ostatecznie 15 posłów i 3 senatorów opuściło ugrupowanie, tworząc Centrum. Pełczyńska- Nałęcz zdobyła więc przywództwo, ale przy okazji straciła znaczną część partii, której miała przewodzić.

Racja to nie większość

Ten ostatni wątek wydaje się szczególnie istotny. Gospodarcze pomysły Pełczyńskiej-Nałęcz znacznie bardziej przypominały postulaty Partii Razem niż liberalne obietnice zawarte w „100 konkretach” Koalicji Obywatelskiej. Upór ministry był tym bardziej osobliwy, że sama nigdy nie została wybrana do parlamentu, a więc nie mogła powoływać się na osobiste poparcie wyborców dla realizacji własnych pomysłów. Oczywiście minister nie musi być posłem, ale powinien rozumieć, że w polityce sama racja nie wystarczy. Pełczyńska-Nałęcz przypominała chwilami szkolną prymuskę, która przeczytała wszystkie podręczniki, zjadła wszystkie rozumy i uznała, że wie lepiej od całej klasy, co jest dla niej dobre. Tacy ludzie mogą mieć znakomite oceny, ale niekoniecznie potrafią zdobywać zaufanie i przekonywać innych. A polityka, w przeciwieństwie do szkolnego sprawdzianu, nie polega na udzielaniu poprawnych odpowiedzi, lecz na zdobywaniu większości dla własnych racji.

Czy Pełczyńska-Nałęcz zniknie teraz z polityki? Trudno w to uwierzyć. Jej ego wydaje się zbyt wielkie, by pogodzić się z losem zwykłego obywatela, którego nikt nie pyta codziennie o zdanie. Niewykluczone więc, że spróbuje wystartować do Sejmu z list wspomnianej Partii Razem. Byłoby to rozwiązanie wręcz wymarzone: mogłaby bez końca pouczać Donalda Tuska, wytykać błędy jego ministrom i tłumaczyć całej Polsce, jak należy nią rządzić. A wszystko to bez ponoszenia najmniejszej odpowiedzialności za skutki własnych recept. 

2026-10-26

Jan Rojewski


Wiadomości
Dżihad i dzicz [FELIETON LISA]
Tomasz Lis
Po Pełczyńskiej płakać nie będziemy. Obietnice bez pokrycia
Jan Rojewski
Grecji nie będzie. Polska gospodarka silniejsza, niż się wydaje
Krzysztof Różycki
Społeczeństwo
Mógł zrobić międzynarodową karierę. Dziś komentuje mecze
Tomasz Gawiński
Pszczoły giną, głód nadchodzi! Jedzenie stanie się luksusem
(KGB) na podst. Podcast The Guardian „Kluczowa okazja do działania”
Festiwal Mediów „Człowiek w Zagrożeniu”. Grand Prix dla dokumentu „Igrając z diabłem”
Adam Owczarek
Świat/Peryskop
Od Włoch po Albanię. Młodzi Europejczycy wyszli na ulice
Magda Sawczuk
To nie film science fiction. Tesla zaprzeczyła prawom motoryzacji
Maciej Woldan
Ameryka szykuje się do wyborów połówkowych. Stawką układ sił w Kongresie
EW na podst.: usa.gov, history.house.gov, senate.gov, presidency.ucsb.edu, AP, Pew Research Center, Reuters, Breaking Defense, European Council on Foreign Relations
Lifestyle/Zdrowie
Żylaki to coś więcej niż defekt kosmetyczny. Co warto o nich wiedzieć?
Andrzej Marciniak
Ewa Wachowicz: Słodkości do herbaty i na piknik
Ewa Wachowicz
Matematyka bez strachu? Ten system może zmienić sposób nauki
EW na podst.: mycompanypolska.pl, bankier. pl
Angorka - nie tylko dla dzieci...
Co kryje się pod Wawelem? Naukowcy sięgają po cząstki kosmiczne
M.K. opr. na podst. naukawpolsce.pl
StarGate ratuje rannych na froncie. Ukraińcy przetestowali nowy dron
Oz opr. na podst. geekweek.interia.pl
Kapsuła czasu sprzed 130 lat odkryta na dachu kościoła
M.K. opr. na podst. tvn24.pl