Proszony o komentarz poseł PiS Marcin Warchoł tłumaczył prezydenta: – Mimo wadliwości proceduralnych prezydent odebrał ślubowanie od dwojga sędziów, ponieważ w czasie obecnej kadencji prezydenckiej pojawiły się dwa wakaty, za które prezydent bierze odpowiedzialność. Słysząc takie słowa, konstytucjonalista profesor Sławomir Patyra łapie się za głowę: – Zastanawiam się, co można jeszcze wymyślić, żeby kompromitować się bardziej. Przecież historia polskiego ustroju nie zaczęła się od wyboru Karola Nawrockiego i też nie skończyła w momencie, kiedy minęła kadencja jego poprzednika. Istnieje zjawisko ciągłości władzy państwowej. Prezydent, ktokolwiek by nim był, musi się wywiązać nawet z tak formalnego zadania, jak umożliwienie złożenia wobec niego ślubowania. Każdy prezydent ma obowiązek zorganizować taką ceremonię. Marcin Warchoł dodaje:
– Prezydent nie przesądził, jaki będzie los pozostałej czwórki. Trwają analizy prawne; niewykluczone, że pozostali sędziowie mogliby być zaprzysiężeni. Tymczasem ta czwórka z marszałkiem Czarzastym wybrała wariant najgorszy z możliwych. Złożyli wobec marszałka Sejmu ślubowanie, podczas gdy żaden przepis prawa takiego rozwiązania nie przewiduje. Artykuł 7 konstytucji nakazuje każdemu organowi państwa robić tylko to, co jest wprost przewidziane w prawie. Nie wolno domniemywać kompetencji i ich sobie uzurpować. Złożyli pseudoślubowanie, władza została nadużyta, prawo zostało złamane. Profesor Sławomir Patyra wręcz prosi, by oszczędzić wszystkim takich wywodów: – Cudownie, że poseł Warchoł dostrzega wreszcie fakt, że organom władzy publicznej nie wolno uzurpować sobie żadnych kompetencji. Nie zauważa jednak związku przyczynowo-skutkowego. O losie! Prezydent nie ma kompetencji, by decydować właśnie o… losie sędziów. Kompetencje do analizowania przebiegu wyborów sędziów Trybunału Konstytucyjnego, czy ich predyspozycji do sprawowania urzędu, nie leżą w gestii prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Warchoł przyznał, że Sejm rzeczywiście wybiera nie kandydatów, lecz sędziów Trybunału, ale jego zdaniem, stosunek służbowy sędziego powstaje po złożeniu ślubowania, a prezydent ma prawo, a nawet musi dokonać oceny wybranych przez Sejm sędziów. Pytany, na jakiej podstawie, dodaje: – Mówi o tym artykuł 7 konstytucji, który zakazuje działania bezprawnego. Kiedy słyszy pytanie, czy to nie jest czasem „warcholizacja prawa”, uśmiecha się i odpowiada:
– To tylko czytanie konstytucji takiej, jaka jest, a nie takiej, jaka się Donaldowi Tuskowi wydaje. Poseł PiS uważa, że doszło do przemocy instytucjonalnej, przywołuje artykuły Kodeksu karnego i grozi wysokimi karami więzienia. Profesora prawa Sławomira Patyrę te wypowiedzi śmieszą: – Katalog kar w Kodeksie karnym w przypadku takich przestępstw jak chęć objęcia urzędu, na który zostało się wybranym, czy złożenie ślubowania wobec suwerena w obecności urzędników publicznych, jest za bardzo humanitarny. Tam powinno być co najmniej łamanie kołem. A już na poważnie podkreśla: – Jeżeli mamy do czynienia z jakimś utrudnianiem, nawet stosowaniem przemocy, to przemoc słowną zastosował właśnie poseł Warchoł, grożąc funkcjonariuszom publicznym wybranym przez Sejm tym, że jeśli będą dalej z uporem godnym dobrej sprawy domagać się, aby zostać dopuszczonymi do orzekania, to spotkają ich za to negatywne konsekwencje. Brednie, brednie i jeszcze raz brednie!