Wołodymyr Zełenski zdecydował o nadaniu Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Ukrainy nazwy upamiętniającej UPA. Uzasadnił tę decyzję chęcią odwołania się do historycznych tradycji ukraińskiego wojska oraz docenieniem działań jednostki podczas obrony niepodległości i integralności terytorialnej kraju.
Decyzja wywołała ostrą reakcję byłego prezydenta Polski, Lecha Wałęsy, który uznał ją za obraźliwą wobec ofiar zbrodni wołyńskiej i ich rodzin.
Prezydent Ukrainy, wyróżniając bandytów z UPA, ubliżył mi i wszystkim pomordowanym naszym rodakom. W związku z tym publicznie zdjąłem flagę ukraińską z piersi. Narodowi nadal będę pomagał w walce z sowietami. Prezydentowi Zełenskiemu odmawiam wsparcia! – napisał Wałęsa na swoim Facebooku.
IPN zabrał głos
Krytyczne stanowisko zajął również Instytut Pamięci Narodowej. Instytucja przypomniała, że UPA odpowiada za masowe mordy na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, a promowanie tej formacji przez ukraińskie władze budzi sprzeciw w Polsce. IPN zwrócił uwagę, że ideologia organizacji opierała się na radykalnym nacjonalizmie, a dokumenty programowe dopuszczały stosowanie skrajnej przemocy wobec przeciwników i mniejszości narodowych.
Jak napisało IPN, zorganizowane ataki na polską ludność rozpoczęły się w 1943 roku, a ich kulminacją była tzw. krwawa niedziela 11 lipca, kiedy zaatakowano dziesiątki polskich miejscowości na Wołyniu. W kolejnych miesiącach podobne działania miały miejsce także w Galicji Wschodniej, na Chełmszczyźnie i Rzeszowszczyźnie.
Ukraińcy a pamięć o UPA
Spór dotyczący oceny działalności OUN i UPA od lat pozostaje jedną z głównych różnic historycznych między Polską a Ukrainą. Polska uznaje wydarzenia wołyńskie za ludobójstwo, natomiast część strony ukraińskiej interpretuje je jako element obustronnego konfliktu zbrojnego oraz podkreśla antysowiecki charakter działalności tych organizacji.