Mieszka w wynajętym pokoju, ale wynajmujący nie chce wypełnić w podaniu o pomoc mieszkaniową stosownej rubryki. A to warunek przyjęcia podania. Wpisania do kolejki. Jednym z kryteriów decydujących o udzieleniu pomocy mieszkaniowej jest kryterium metrażowe. Pokój, który wynajmuje, musi być odpowiednio mały. I jest. Ma 10 i pół metra. O 50 cm więcej niż wynosi limit. Jest tak mały, że nie sposób urządzić tam pracowni malarskiej, a za duży, żeby spełniać kryterium metrażowe. Na szczęście prawo miejscowe, uchwała o zasadach gospodarowania zasobem mieszkaniowym gminy dopuszcza zwolnienie z tego kryterium z ważnych względów społecznych, a Joanna przecież jest niepełnosprawna.
Rozmawiałem o tym z burmistrzem dzielnicy Praga-Południe, który obiecał pochylić się nad tą sprawą. W Biurze Polityki Lokalowej miasta st. Warszawy dowiedziałem się, że są plany zniesienia kryterium metrażowego, bo jest w nim mowa o powierzchni lokalu, w którym człowiek przebywa przejściowo. Bo po co mierzyć miejsce, w którym człowiek nie może i nie chce przebywać na stałe. Takie postępowe zmiany w przepisach są pochodną walki ruchu lokatorskiego. Wcześniej doprowadziliśmy do zniesienia w Warszawie tzw. karnych czynszów. Słusznie uznano, że jeżeli lokatorowi brakuje złotówki na czynsz, to tym bardziej brakuje mu dwóch czy trzech złotych z metra. W Warszawie więc odszkodowanie za bezumowne zajmowanie mieszkania pobiera się w kwocie obowiązującego czynszu. Nazywa się to odszkodowaniem, ale jest to ta sama kwota jak czynsz.
Sztuka potrzebuje przestrzeni. Kiedy zobaczyłem prace Joanny, uznałem, że powinna przestać pracować w ochronie i powrócić do swej twórczości. Warszawa to bardzo bogate miasto i mogłaby odegrać od czasu do czasu rolę mecenasa sztuki. Zabiegamy więc już nie tylko o pomoc mieszkaniową, ale i o pomoc niepełnosprawnej artystce, żeby mogła stanąć na nogi i tworzyć sztukę, zamiast pilnować mienia.