R E K L A M A
R E K L A M A

Prokurator czeka na Nawrockiego. Wojna o jedno słowo

Żeby wytłumaczyć cały galimatias wokół Trybunału Konstytucyjnego, musielibyśmy zadrukować pół gazety i cofnąć się do 2015 roku. Rządząca wówczas Platforma Obywatelska wybrała pięciu sędziów TK. Trybunał uznał później, że wybór trzech był prawidłowy, ale dwóch rzeczywiście wybrano „na zapas”. Ludzie Kaczyńskiego uznali, że nie uznają wyboru całej piątki. W kolejnych latach mieliśmy więc sędziów dublerów, wyroki Trybunału, których nie publikował rząd PiS, a po zmianie władzy – orzeczenia TK, których nie publikuje rząd Donalda Tuska.

Rys. Tomasz Wilczkiewicz

Doszła do tego niemal całkowita utrata wiarygodności Trybunału w Polsce i za granicą. Konia z rzędem Polakowi, który potrafiłby dziś wyjaśnić ten spór. Trzeba pamiętać, kto kogo wybrał, kiedy skończyła się jego kadencja i czy jego wyrok w ogóle powinien być traktowany jak wyrok.

Cała władza w przyimku

Obecny spór między Sejmem a prezydentem sprawia jednak, że prawnicze zagmatwanie – choć z perspektywy zwykłego obywatela powinienem chyba napisać: „pieprzenie” – wchodzi na zupełnie nowy poziom. Ale po kolei. 13 marca Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Karol Nawrocki odebrał ślubowanie tylko od dwojga: Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. Pałac tłumaczył ten osobliwy podział tym, że dwa wakaty powstały już podczas prezydentury Nawrockiego, a ich obsadzenie pozwalało zarazem zebrać wymagany jedenastoosobowy pełny skład TK.

Konstytucja nie zna jednak zasady, zgodnie z którą prezydent odpowiada tylko za miejsca zwolnione podczas własnej kadencji. Logika Nawrockiego ociera się tu o absurd, bo w myśl takiego rozumowania czterech pozostałych sędziów mógłby zaprzysiąc wyłącznie Andrzej Duda, który prezydentem już nie jest. Miejsca powinny zatem pozostać nieobsadzone po wsze czasy.

Nawrocki przekonywał, że pozostała czwórka nie może zacząć pełnić obowiązków, ponieważ według ustawy sędzia TK składa ślubowanie „wobec” prezydenta, co ma oznaczać jego fizyczną obecność. Gdyby jednak jeden z sędziów spotkał Nawrockiego przypadkiem na prezydenckich dożynkach w Spale, stanął trzy metry od niego i nagle odczytał rotę ślubowania – byłoby to jeszcze „wobec” prezydenta czy już nie? Czy prezydent musi słuchać? Patrzeć? A może wystarczy, że znajduje się w tym samym pomieszczeniu?

Brzmi idiotycznie, ale właśnie do takich pytań prowadzi próba zbudowania poważnej konstrukcji ustrojowej na jednym przyimku. 9 kwietnia czterej pominięci sędziowie postanowili więc sprawdzić, czy ślubowanie „wobec” prezydenta można złożyć także za pośrednictwem mediów. W Sali Kolumnowej Sejmu zorganizowano alternatywną uroczystość, podczas której cała szóstka odczytała i podpisała rotę. Sejm ogłosił, że ślubowanie zostało złożone „wobec Prezydenta RP”. Prezydent, rzecz jasna, nie przyszedł.

Nawrocki postanowił więc zapytać Trybunał Konstytucyjny, kto ma rację. I tutaj sprawa robi się jeszcze bardziej komiczna, bo Trybunał ma rozstrzygnąć spór o to, kto właściwie jest sędzią… Trybunału. Okazuje się, że jest to dopuszczalne, choć z perspektywy Kowalskiego, któremu całe życie wpaja się, że nie można być sędzią we własnej sprawie, wygląda co najmniej dziwnie.

Umówmy się jednak: Nawrocki nie robi tego wyłącznie z umiłowania legalizmu. Obecny skład TK, z Bogdanem „Godzillą” Święczkowskim na czele, daje mu niemal pewność uznania sejmowego ślubowania za nieskuteczne.

O co chodzi w śledztwie

W tym miejscu do gry weszła Prokuratura Krajowa. Śledztwo wszczęto w kwietniu po wcześniejszym poleceniu prokuratora generalnego Waldemara Żurka oraz zawiadomieniu złożonym przez dwoje nowych sędziów TK – Magdalenę Bentkowską i Dariusza Szostka.

Postępowanie ma dwa wątki. Pierwszy dotyczy otoczenia prezydenta. Prokuratura bada, czy ktoś nie pomagał Nawrockiemu w niedopełnieniu obowiązku odebrania ślubowania od czterech sędziów. Chodzi o pomocnictwo do niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego.

Mówiąc po ludzku: prokuratura chce ustalić, kto powiedział Nawrockiemu, że może czwórki sędziów nie zaprzysięgać, na jakiej podstawie i czy jedynie przedstawił prezydentowi opinię prawną, czy świadomie pomagał mu w złamaniu prawa. To najtrudniejsza część sprawy, bo samo udzielenie nawet bardzo wygodnej opinii nie jest przecież przestępstwem. Pomocnictwo wymaga zamiaru ułatwienia czynu zabronionego. Ustalenie, czy mieliśmy do czynienia z rozmową prawników, politycznym, zamówieniem, czy złamaniem prawa, może się więc okazać niemożliwe.

Drugi wątek dotyczy samego Trybunału. Prokuratura bada, czy jego urzędnicy nie dopuścili się niedopełnienia obowiązków oraz naruszania praw pracowniczych czterech sędziów: nie przydzielając im spraw, nie zapewniając gabinetów ani wynagrodzenia i nie dopełniając formalności pozwalających rozpocząć orzekanie.

To ważny wątek, bo sędzia nie może pracować nigdzie poza Trybunałem i uczelnią. Czwórka wpada więc w pułapkę: jeśli uzna, że skutecznie objęła urząd i zrezygnuje z dotychczasowej pracy, może zostać zarówno bez niej, jak i bez pensji z TK. Jeśli będzie pracować dalej, przeciwnicy dostaną kolejny argument przeciwko niej. Krystian Markiewicz i Anna Korwin-Piotrowska wzięli to ryzyko na siebie: pierwszy zrzekł się urzędu sędziego, druga zwolniła stanowisko w sądzie. Oboje uznali więc w praktyce, że są już sędziami TK, choć sam Trybunał nadal nie chce ich za takich uznać.

A gdzie w tym wszystkim jest Nawrocki? Na razie po stronie świadków. Prezydent jest w rozumieniu Kodeksu karnego funkcjonariuszem publicznym, ale do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu może zostać pociągnięty. Prokuratura chce więc przede wszystkim odtworzyć proces decyzyjny: kto z Nawrockim rozmawiał, kto przygotowywał opinie i kto przekonywał go, że czterech ślubowań przyjmować nie musi.

I tutaj prezydent zrobił rzecz bardzo wygodną dla swoich współpracowników. Zapowiedział, że podczas przesłuchania powie prokuratorom, iż wszystkie decyzje podejmował osobiście.

Gra w Berka

Politycznie Koalicja Obywatelska może ugrać na tej sprawie przede wszystkim obrazki Karola Nawrockiego tłumaczącego się przed prokuratorem. Na wiele więcej liczyć nie może. Postawienie prezydenta przed Trybunałem Stanu jest kompletną mrzonką. Potrzeba do tego większości dwóch trzecich ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego. Nie ma jej ani w obecnym parlamencie, ani – o ile nie wydarzy się polityczne trzęsienie ziemi – nie będzie w przyszłym.

Do wygrania jest zresztą niewiele. PiS nie stracił władzy w 2023 roku dlatego, że wyborcy masowo przejęli się składem KRS. Zadziałały sprawy bardziej przyziemne: zużycie władzy, inflacja, konflikty we własnym obozie, konkurencja Konfederacji i mobilizacja ludzi, którzy wcześniej na wybory nie chodzili.

A może w tej sprawie nie chodzi o wygranie przyszłorocznych wyborów, a korzyść z przesłuchania głowy państwa ma być bardziej doraźna? „Zbieg okoliczności” sprawił, że o wezwaniu Nawrockiego przed oblicze prokuratury dowiedzieliśmy się dokładnie wtedy, gdy Sejm wybierał do TK Macieja Berka – jeszcze niedawno ministra i prawą rękę Donalda Tuska. Kandydaturę krytykowano nawet po liberalnej stronie sceny politycznej, bo trudno przez lata oskarżać PiS o upolitycznianie Trybunału, a potem wysyłać do niego jednego z najbliższych ludzi premiera.

Wysłanie Berka do TK tylko potwierdza, że wojna o Trybunał będzie trwała tak długo, jak długo potrwa III Rzeczpospolita. Nie skończy się nawet wtedy, gdy PiS i Platformę zastąpią zupełnie nowe partie oraz nowi liderzy, na których zagłosują nowe pokolenia wyborców. Homo politicus może wynaleźć szczepionkę na raka, polecieć na Marsa i skolonizować pół Układu Słonecznego, ale choćby za tysiąc lat nie zrezygnuje z pokusy sięgnięcia po jeszcze jeden kawałek władzy. 

2026-09-07

Jan Rojewski


Wiadomości
Kasa, misiu, kasa. Kryptomafia kupiła Ziobrę
Angora
Sieć Krala. Śledztwo TVN-u ujawniło osoby zamieszane w aferę
(BG) na podst. TVN24: „Nie znali, nie wiedzieli, a jednak do Zondacrypto lgnęli”
Prokurator czeka na Nawrockiego. Wojna o jedno słowo
Jan Rojewski
Społeczeństwo
Z zimną krwią. Morderstwo nagrane kamerą
Tomasz Patora
Świat tańczy, jak one zagrają. Baby rządzą muzyką
Grzegorz Walenda
Jabłczyńska? Nigdy w życiu. Spór o rolę Tosi
Plotkara
Świat/Peryskop
Islandczycy zagłosowali przeciwko członkostwu w UE. Zdecydowały ryby
EW na podst.: Euronews, Tagesschau, CNN, Deutsche Welle
Niemcy odpowiadają Rosji. Berlin ujawnia kulisy próby zamachu na lotnisku
KK na podst.: Der Spiegel, Bild Zeitung, Deutsche Welle, Die Welt, Süddeutsche Zeitung, Focus, Der Tagesspiegel, taz, Augsburger Nachrichten, BBC
Putin przyparty do ściany. Rosja płaci coraz wyższą cenę za wojnę
KK na podst.: The Economist, The Moscow Times, The Telegraph, Meduza, The Guardian
Lifestyle/Zdrowie
Pierwsze objawy schizofrenii łatwo przeoczyć. Psychiatra mówi, na co zwrócić uwagę
Andrzej Marciniak
Śmiej się z siebie! Autoironia zjednuje ludzi…
(KGB) na podst. Radio BBC: „Kiedy jest dobrze (i kiedy jest źle), żeby się z siebie śmiać”, Laurie Clarke
Woda gazowana czy niegazowana? Polacy wybrali
A.M.
Angorka - nie tylko dla dzieci...
Trump zmienił nazwę jeziora. W Polsce nadal obowiązuje Ontario
A.P. opr. na podst. rmf24.pl
Dolly Parton nie tylko śpiewała. Zrobiła coś niezwykłego dla milionów dzieci
M.K. opr. na podst. dobrewiadomosci.net.pl
Góra ubrań na pustyni. Cmentarzysko odzieży ma 60 tys. ton
M.K. opr. na podst. polskieradio.pl